|
1.03.2004 :: 21:14 |
Spoken (4) |
Seen
Lunch and dinner....
bylo minelo, bylo ok...
oczywiscie sie porzygalam :/ bylam w pracy zalana... w pracy tez wykonalam popisowy numer wymiotowania. cale szczescie w samotnosci :p. wszyscy wiedza... bo im powiedzialam.
jakos to przezylam. kaca nie bylo... mam malo czasu
dzieki wam wszystkim za komentarze :]
spadam buzi dla was Rrrrobaczki :p (podobaja mi sie te robaczki hyhyhy...)
~GEP~
|
1.05.2004 :: 10:16 |
Spoken (4) |
Seen
Profound thoughts...
Jestem nieco zmeczona, ale szczesliwa... wrocilam z pracy jakis czas temu i nie moglam zasnac... Net, net... Mama wraca we wtorek. Nie moge sie doczekac :D Jutro i wtorek mam wolne od pracy. W tym tyg. przepracowalam ponad 52godziny... nogi mi wysiadaja. Bede miala akurat wystarczajaco $$ aby rachunki oplacic. Ehhhh... Ale co tam jest dobrze :)))
Mam miesiac na znalezienie nowej pracy. Nie, nie chca mnie zwalniac, sama mam dosyc. ale jak nic nie bede miala innego to bede musiala dalej tam pracowac. nie usmiecha mi sie to za bardzo, jeden swir ode mnie z pracy natretnie i niestrudzenie chce sie ze mna umowic. Zawsze odmawiam a on dalej swoje... meczy mnie i zaczyna byc coraz bardziej natarczywy - zwierzak normalnie - jak ten z mupett's'ow BLEEEEEEE. Mowilam Agentowi zeby z nim pogadal i mu powiedzial zeby mnie nie dotykal, no ale naturalnie on dalej swoje :/ Mam wiec mniej niz miesiac na znalezienie nowej pracy - zanim znowu zajecia mi sie zaczna...
ot sie rozpisalam...ja po prostu nie lubie, ani tez nie zycze sobie byc napastowana!
buzialki robalki ;>
~GEP~
|
1.06.2004 :: 17:43 |
Spoken (4) |
Seen
Round and round...
drugi dzien wolny. dziwne uczucie. wczorajszy dzien zmarnowalam. ot po prostu. wygrzebalam sie z lozka kolo 1... pozniej zaczeli wszyscy kolejno wracac ze szkoly, siosra z zakupow, brat ze szkoly...
byla na mnie obrazona bo mialam z nia na zakupy pojechac, ale nie wstalam, jak zwykle obrazona, autoryttywny ton, skrzywdzona przez caly swiat. nie chcialam sie klocic. nie mialam tez wystarczajaco sily zeby zostac w mieszkaniu i meczyc sie udajac ze wszystko jest ok. bo miedzy nami, konfliktow sie nigdy nie rozwiazuje przez rozmowe, tzn mozna ale wtedy musze sie JA przyznac do bledu, badz tez powiedziec ze to MOJA wina, nawet gdy nie jest. ona nigdy nie powie pierwsza przepraszam, nie daj boze przyzna mi racje. wyszlam wiec. tak bez sensu, nie wiedzac co z soba zrobic. telefon zostawilam specjalnie w domu. a co mi tam. niech dzwonia, nie jestem w nastroju na rozmowy. wsiadlam do subway'a i pojechalam do konca pewna linia... z cd player'em w plecaku i sluchawkami w uszach zajelam sie PEOPLE WATCHING... zawsze obserwuje innych ludzi w subway'u, moze nie obserwuje ale przygladam sie im. Rozne mysli przychodza mi wtedy do glowy... ta dziewczyna na przeciwko mnie, Rosjanka? ma smutne oczy.. jakis pomylony dziadek z parasolem... usmiecha sie do tej starszej juz kobiety ktora stoi obok niego...usmiecha sie tak jakby mial zamiar jej cos powiedziec, ona jest wyraznie tym wystraszona, i napewno przy pierwszej okazji stanie gdzies indziej... nie mylilam sie.. przeszla na druga strone...a pozniej wracalam w prawie pustym wagonie.. i myslalam o sobie. Postanowilam wpasc do pracy i zabrac moje koszulki do prania. spotkalam jedna z dziewczyn i zaproponowalam wypad do jakiegos pub'u. okazalo sie ze moja S tez ma przyjechac bo wlasnie ida na piwo. przyjechala. juz bylo ok. tak... konflikt (?) rozwiazany. to jest 'nasza' metoda. bylo minelo.. tylko ze jesli o mnie chodzi to nie zawsze i nie wszystko mozna pottraktowac w ten wlasnie sposob. potrzeba porozmawiac 'talk things over' a nie... ale z nia nie potrafie, niech to wszystko szlag trafi, nie potrafie. bo ona ma zawsze racje. cholera. nienawidze tego...
No i poszlysmy na piwo. I zapalilam papierosa - a mialam przestac :/
Ale to nic, nic to...
Za kilka godzin pojade na lotnisko po mame. ciesze sie na jej powrot. miesiac jej nie bylo a czuje jakby wiecznosc minela...musze posprzatac w mieszkaniu i zrobic salate do obiadu.
Sprawdzam moje oceny na necie jak maniak i ciagle tego jednego brakuje i ciagle transkrypt nie jest kompletny... poki co mam srednia 3.6 w skali do 4 to nie zle, ale co z ta 5 ocena?
szlag by to wzial, sprawdze w piatek! o tak do piatku nie wejde na strone uczlni i koniec!
buzki dla was robakki
~GEP~
|
1.09.2004 :: 19:50 |
Spoken (3) |
Seen
Ain't no stoppin' me now...
mam dosyc... zaczynam powatpiewac w sens wszystkiego co dotychczas sie wydarzylo w moim zyciu...
ale wiem, ze jest przede mna 'more to come' dlatego tez - pomimo wszelkim przeciwnosciom - ain't no stoppin' me now...
~GEP~
|
1.13.2004 :: 00:28 |
Spoken (11) |
Seen
Racist - the other way around...
W sobote bedac w pracy, mialam okazje obsluzyc jednego klienta... Byl to typowy African-American, ubrany w czarna kurtke skorzana, kapelusz troche w stylu R.Kelly'ego, z wygladu to go nawet troche przypominal, tyle ze mial dlugie wlosy zaplecione w warkoczyki. No i wszystko byloby z nim ok gdyby nie jedna rzecz. Mial on przypieta do klapy kurtki okragla plakietke: na bialym tle, czarnymi drukowanymi literami wykaligrafowane "BLACK POWER." Od razu jak zobaczylam owego osobnika to mnie zmrozilo i przeszedl mi po plecach dreszcz, bicie serca zostalo przyspieszone... Jednym slowem poziom adrenaliny wzrosl. Przyznaje sie sama przed soba ze bylam zaniepokojona postacia tego czlowieka. No ale poniewaz do moich obowiazkow nalezy obsluga klientow, chcac nie chcac przyjelam zamowienie od tegoz to czlowieka, [pozniej jeszcze od jego towarzyszki, ktora cale szczescie sprawiala wrazenie osoby majacej inny swiatopoglad, a nawet zazenowanie jego postawa, ale o tym pozniej] i gdy zamowienie dla jego osoby zostalo zrealizowane, zasiad on przy stoliku i oczekiwal na nadejscie swej towarzyszki ktora to ja rowniez mialam okazje obslugiwac. Sprawiala ona wrazenie osoby dosyc sympatycznej, w przeciwienastiwe do niego ktory to sprawial wrazenie osobnika pogniewanego na caly swiat, pamietajacego krzywdy wyrzadzone jego przodkom, pokrzywdzonego, nie majacego takich samych praw(!?) i szans na lepsze zycie biednego czarnego czlowieka.
Zeby wszystko bylo jasne, to nie jestem rasistka, fakt nie przepadam za osobnikami pochadzacymi z Izraela ale o tym przy innej okazji a i powody do nie przepadania za nimi mam i to wcale nie trywialne ale jak juz wspomnialam o tym to NEXT TIME.
Stick to the topic... Tak wiec wracajac do tamtego zdarzenia w pracy... zmrozilo mnie to "BLACK POWER" i nie wiedzialam z ktorej strony podejsc do takiego osobnika, ktory wyraznie obnosi sie, manifestuje wrecz swoja niechec do rasy bialej, do ktorej to sie zaliczam. Zawsze jestem pelna sympatii dla osobnikow o odmiennych kolorach skory a dla Afr.-Am. to juz wogole stracilam glowe, i to dawno temu, czego przykladem byl moj zwiazek z osobnikiem o ktorym prawilam wczesniej [od pierwszej notki poczawszy a jakis czas temu skonczywszy].
Tak wiec wracajac do tematu, osobnik ten z plakietka "BLACK POWER" wstal od stolika, a jego towarzyszka zebrala wszystko z niego i wyrzucila do kosza, wracajac sie jeszcze po puste opakowanie po soku pomaranczowym ktore to on zostawil i rowniez umiescila je we wlasciwym dla niego miejscu. Bedac juz przy drzwiach, wrocili sie jeszcze i osobnik ten udal sie do Men's Room a jego towarzyszka przysiadla przy jednym ze stolikow i czekala na jego powrot... Ojjj czekala ona i czekala.... juz sie sama az zaczelam zastanawiac czymze moze byc powodowana jego dluga nieobecnosc. Po jakichs 10-15 minutach wyszedl... i wiecie co powiedzial na odchodne?
"That steak gave ma a bad stomach and diarrhea."
Zabil mnie tym, po prostu zaniemowilam. Bylam zszokowana, tym bardziej ze jeszcze nie przetrawilam w pelni tego "BLACK POWER"
Ciekawostka: W niedziele, znowu przyszedl, w towarzystwie kobiety, duzo starszej od jego poprzedniej towarzyszki, podejrzewam ja o bycie jego matka. Zmowila to co on zamowil dzien wczesniej. To go. Ja nie przyjmowalam tego zamowienia. Czekajac na swoje zamowienie, kobieta ta siedziala, a on stal obok niej. Nie rozmawiali, nawet na siebie nie patrzyli. Tylko ona mojej osobie dziwnie sie przygladala. Obserwowala mnie. Dziwne. Nie lubie gdy ktos tak mnie obserwuje. Usmiechnela sie dobrotliwie widzac jak obsluguje innego klienta, tej samej rasy co ona. A jej towarzysz? Coz... Dalej mial swoja plakietke "BLACK POWER" Zastanawia mnie tylko, dlaczego skoro dzien wczesniej mial "bad stomach and diarrhea" przyszedl z nia do nas i pozwolil by ona kupila to samo?
Czekam teraz tylko niech ktos przyjdzie z plakietka, badz koszulka [zalezy jak bardzo odwazny] "WHITE POWER" tylko ze wtedy wszyscy powiedza ze rasista. A taki Afro-Am chodzi sobie ulicami miasta i jest cool?
~GEP~
|
1.16.2004 :: 17:34 |
Spoken (4) |
Seen
It doesn't matter...
zdalam sobie z tego sprawe. choc wiem ze podswiadomie bede tego nadal chciala. Ale i tak mysle ze to juz polowa sukcesu, ze zdalam sobie z tego sprawe i powolutku zaakceptuje obecny stan rzeczy. Bo to jest w koncu dla mnie, o mnie a nie dla innych ludzi. To jest ta czastka mnie, ktora chce w jakis sposob pozostawic w swiecie innym niz ten ktory mnie otacza.
nauczyc sie w koncu odrozniac sprawy wazne od tych mniej waznych. i pogodzic sie z obecnym stanem.
smiac mi sie chce ze mnie samej. nie wazne kto przeczyta. nie wazne kto skomentuje. nikt nie musi czytac. nikt nie musi komentowac. to wszystko jest moje i dla mnie samej przeciez.
i just simply realized that i don't need nobody's approval.
I'm not nobody's fool......
~GEP~
|
1.20.2004 :: 09:05 |
Spoken (7) |
Seen
You don't know my name.
znow pojde pozno spac. moja nowa tradycja. rytual. i tak pol zycia od marca zeszlego roku wlasnie mniej wiecej o tej porze chodze spac. przez prace. ale w wolny dzien. bez imprezy. a jednak. szukam. nie wiem czego. moze odpowiedzi na pytania. sa ich tysiace.
moj byly znow sie odezwal. w czwartek i w sobote. twierdzi ze teskni za mna... [detale jednej rozmowy telefonicznej + jednej nagranej wiadomosci na mojej poczcie glosowej next time]
boje sie, ze dam sie przekonac. zeby sporobowac jeszcze raz.
wiecie jak to jest not to have sex for over a month?! jestem absolutnie niezaspokojona i mam ochote na sex...anyone? anyone?...hyhyhy
a poza tym to... jutro mam wolny dzien [znowu] i wybiore sie chyba obciac/przyciac wlosy. i kto wie co jeszcze zrobie?
A gdy ktos mnie widzi na ulicy to... ciekawe do jakiej kategorii mnie zalicza z moim przeklutym nosem i jezykiem, navy Tim's, okularach z mocnymi oprawkami od Normy Kamal i obgryzionymi paznokciam [tak, tak znowu zaczelam, a obiecalam sobie ze przestane, ale coz to jest silniejsze ode mnie i gdy sie czegos boje, o cos martwie to inaczej nie potrafie...] i cd player'em na uszach???
zdalam sobie sprawe z tego jak dobrze ze jestem tu autentycznie anonimowa. to wielka ulga.
a tymczasem dobranoc wam wszystkim. tak, tak, i Tobie tez!
~GEP~
|
1.22.2004 :: 17:24 |
Spoken (4) |
Seen
siedze. znowu siedze, z maseczka na twarzy tym razem, dawno powinnam ja zmyc....
Na dworze zimno. Brrr. Kurwa, jestem zla. Irracjonalne. Przezyje. Przejdzie mi.
Zajecia, zajecia, zajecia. To juz w nastepny czwartek. Czuje ogrom niecheci i niemocy. A jeszcze sie nie zaczelo. Dzis. Teraz. Slucham No Doubt 'Tragic Kingdom.' Moje cale zycie. Cale moje zycie. Wiesz? Nie? Teraz nic Ci nie powiem, nie wiem, nie potrafie ubrac tego w slowa. Nie. Nie nie jestem nie gotowa. Nie potrafie znalezc slow, opisujacych to wszystko co bylo.
Sappy pathetic little me
That was the girl I used to be
You had me on my knees
I'd trade you places any day
I'd never thought you could be that way
But you looked like me on Sunday
ide zmyc maseczke. i moze przy okazji troche mojej winy?
~GEP~
|
1.23.2004 :: 21:14 |
Spoken (11) |
Seen
One more addiction...
dzis slucham
Madonna - The Immaculate Collection
jest mi dobrze. kolejny wolny dzien. mialam rano jechac po ksiazki. nie wstalam. a jak? polozylam sie kolo 2rano po tym jak wrocilam z pracy - zmeczona, wogole jakas inna niz zwykle.
dzis tradycyjnie robilam sobie wedrowke po ownlog.com... ciekawie jest... nie wiem jak to bedzie gdy zaczna mi sie zajecia - bedzie mi tego brakowac. To jest juz jak uzaleznienie dla mnie.
A wiecie co? Wczoraj wracajac z pracy, gdy juz szlam przyspieszonym krokiem od subway'u w kierunku mojego bloku. Zimny wiatr przenikajacy cale moje cialo - az do szpiku kosci zdawaloby sie, smagajacy mnie po policzkach. Mysl na powrot do domu, polozenie sie w cieplym lozku, sprawilo ze zrobilo mi sie cieplej. I zaczelam sie smiac sama do siebie na sama mysl o tym.
Siedzac teraz w domu w cieplej bluzie brata, ulubionych jeans'ach, bez skarpetek, otoczona przez nielad, z
Madonna w tle, mysle sobie ze dobrze jest miec. Dobrze jest miec najmniejszy powod do radosci, bo to juz polowa sukcesu zeby byc naprawde szczesliwym. A jesli naucze sie doceniac te najmniejsze, najdrobniejsze rzeczy ktore moga mnie wprawic zarowno w zdumienie jak i radosc i wywolac usmiech na twarzy to bede
TAAAAAAAKA szczesliwa!
lece po banany i kurczaka! buzi dla was robalki moje :*
~GEP~
|
1.25.2004 :: 20:45 |
Spoken (10) |
Seen
lalalala...
Nakladam na usta moje kokosowe maslo do ust. Lepiej, o niebo lepiej mi... tylko na jak dlugo? /moja buzia moze byc usmiechnieta i piekna, proste biale zeby, swiecace sie zielone oczy, wlosy w najlepszym porzadku,
NIESKAZITELNA?. nie, nie, nie. to nie ja. to znaczy to ja ale nie tak do konca. jak to ja ale nie tak do konca?? wyjasnij! no wlasnie, i tu powstaje problem, nie umiem, nie potrafie. Jak mam wytlumaczyc ze to wszystko co czuje to jedna wielka platanina mysli, uczuc i pragnien? Zostawie to tak. tak po prostu. I pojde do pracy... ale wczesniej zagram w karty, tak, tak w karty. Obiecalam to komus. malemu, malutkiemu - nie nie bede sie sama oszukiwac, juz nie jest malutki, ale lubie myslec o nim w ten sposob bo gdy byl wlasnie taki to byl
wspanialy.
Ide wiec, buziak :*
~GEP~
|
1.26.2004 :: 16:40 |
Spoken (10) |
Seen
Vogue...
nadal
Madonna. probuje innych rzeczy ale jakos mi to nie idzie. Dzisiejszy dzionek spedze na czytaniu H. Potter'a, obijanu sie itp. W czwartek pierwsze zajecia bleeeee. Musze zadzwonic do HJ ustalic wszystkie szczegoly dotyczace tego semestru.
Ludzie dali mi spokoj:
No
EX harrasing me over the phone!
No
Mother checking up on me!
No
One to hold me either...
Friend
TEST o
mnie
bla bla bla
~GEP~
PS
check it out:
Nat & Dave...
|
1.27.2004 :: 18:20 |
Spoken (5) |
Seen
I'm in New York state of mind...
I'm from the home of a million legends and trend settin
A lot of footsteps to follow, I've been steppin
Mind stressin tryin to find a record crime shreddin
Time precious, I ain't have rest since nine eleven
I live fast, hustle like today is my last
I get cash, the struggle's like a day on the Ave.
Crack bein raw, gats squeezin off
Manhattan squeezin off, from cats who tease with war
The eve of the Apocalypse, evil keep movin politics
Every block is at risk, the metropolitan metropolis
So New York City walk with me, talk gritty
It's up to us New York it's our city
Here the man come with the anthem, hands up
It's time the thrill is back New York, let's stand up
~GEP~
|
1.28.2004 :: 04:34 |
Spoken (7) |
Seen
What can I do?
Umylam dzis swoje dlonie i gdy je suszylam, spojrzalam na nie i wiesz co zobaczylam? Dlonie malej, niesmialej, niepewnej, niespokojnej, dziewczyn[ki]y z zielonymi oczami. Spojrzalam na nie [dlonie] i pomyslalam:
Boze, jakie ja mam male dlonie... co osoba z tak malymi dlonmi moze? co?? swiata nie zmienie... Po raz pierwszy uderzylo mnie to, jak policzek od siostry ilestam lat temu gdy byla pijana, uderzylo mnie jak malutka jestem i jak niewiele moge. caly swiat wcale nie jest przede mna. O nie, nie. Nigdy nie byl i chyba juz nie bedzie.
~GEP~
|
1.28.2004 :: 17:24 |
Spoken (5) |
Seen
Snow is falling...
spadl snieg. cale masy. brat nie poszedl do szkoly bo wszystkie szkoly zamkniete - to sie nazywa szczescie co? mam nadzieje ze jutro college bedzie zamkniety i nie bede sie musiala meczyc przez te ponad 3godziny.
nie chce mi sie isc do pracy. niestety nie moge tym razem zadzwonic i powiedziec ze nie przyjde. po prostu nie moge. kurwa tak zasypalo ze skad niby do chuja maja byc ludzie na ulicach?!?! mam nadzieje ze przynajmniej zamkniemy wczesniej...
Go confidently in the direction of your dreams!
~GEP~
|
1.29.2004 :: 15:29 |
Spoken (7) |
Seen
No, No, No, No, No...
Dzis pierwsze zajecia. Moja nadzieja na obfite opady sniegu nie spelnila sie :/ Bleee nie chce mi sie tam isc, uczyc sie i wogole... Ja chce siedziec w domu, obijac sie, chodzic na zakupy, na piwo, obijac sie jeszcze wiecej, troche chodzic do pracy i tyle.
Moja siostra chodzila dzis taka podminowana - pierwsze zajecia. okropnie zdenerwowana ehehehehe.... nie bede jej nic ulatwiac, tak jak nikt mi nic nie ulatwial w pierwszym semestrze.
Gotta learn the hard way.
~GEP~
|
1.30.2004 :: 01:00 |
Spoken (7) |
Seen
Angry, Evil, Weak, Pathetic ME
znowu plakalam, nie powinnam byla, ale to wlasnie moja slabosc, bo ja sie przejmuje, bo mi zalezy zeby wszystkim wokolo bylo dobrze. i wlasnie tak sie to zawsze konczy.. moimi zupelnie nie potrzebnymi lzami... no ale dzisiejszy dzien od poczatku wydawal mi sie podejrzanie zly.
zajecia okazaly sie tak okropne jak myslalam. tylko Kramer nam podszedl. Od matmy mam zupelnie innego niz mial byc i cos mowi o zadaniach ktore bedzie zbieral(!?), od anglika facet jest pojebany i chce abysmy
fully participate in class. pojebalo ich chyba. cale szczescie we wtorek i w srode moge jeszcze to poodkrecac.
bylam w pracy... 5minut, zdenerwowalam sie, ta dziwka, wielka menagerka, pierdolona czeszka wyprowadzila mnie z rownowagi i wyszlam. jutro pojade pogadac ze starym, powiem mu jaki chce grafik miec, ze nie chce z nia pracowac ani na oczy widziec.
~GEP~
|
1.30.2004 :: 19:27 |
Spoken (7) |
Seen
dust yourself off and try again?
prawda jest taka ze zaniedbalam moje konto na blog.pl, nie chce mi sie nawet tam zagladac. po co? zeby znalezc wielkie nic?
zostalam dzis mile zaskoczona e-mail'em od znajomego z uczelni :) nastepny dzien wolny w tym tygodniu , to juz 4.
wiesz jak sie teraz czuje? posluchaj
BlackEyed Peas & Papa Roach 'Anxiety'. wiesz juz?
paranoia took over me
we wtorek znow byl u mnie w pracy i pytal o mnie. po co?
Excuse me Mr! I wanna know why you've been comin around askin bout me, lookin for me?! I don't need all that. Let's call it quits.
~GEP~
|
1.31.2004 :: 00:15 |
Spoken (9) |
Seen
damned
zauwazylam dzis, ze gdy placze to moje oczy nabieraja
intensywnie zielonego koloru. sa takie sliczne. szkoda ze zaplakane :/
~GEP~
|
1.31.2004 :: 17:09 |
Spoken (6) |
Seen
ME? a quitter?!?!
dowiedzialam sie wczoraj ze sie z pracy zwolnilam. bylam w szoku. bo co jak co ale w czwartek wcale sie nie zwolnilam tylko zostalam wyprowadzona z rownowagi (bo ilez mozna?!!?) i wyszlam. gadalam ze starym, on jak zwykle neutralny. dzis ma sie wszystko wyjasnic. tak prawde powiedziawszy to
I don't give a FUCK!. tyle ze teraz $$ jest mi potrzebna. chuj, jakos to bedzie.
dzieki wielkie wam wszystkim za te mile komentarze :D
~GEP~
|
1.31.2004 :: 23:40 |
Spoken (9) |
Seen
it ain't like that, not at all
nie wiem czy
kurwa pracuje czy nie, i klamie gdy mowie ze mam to w dupie. dzwonilam i dalej nic sie nie wyjasnilo. zaraz zadzwonie i sprobuje z innej strony, moze sytuacja nie jest jeszcze stracona. co jak co ale glupio zrobilam wychodzac bez slowa ale wytrzymac nie moglam. poki co trzymajcie za mnie kciuki.
martiwe sie, naprawde sie martwie bo bez pracy nie bedzie latwo.
jak cos bede wiedziec nowego to umieszcze tu maly up-date.
~GEP~