|
1.02.2006 :: 19:01 |
Spoken (7) |
Seen
indifferent
Znalazlam sie w punkcie w ktorym wydaje mi sie, ze nie mam raczej juz nic do powiedzenia. Ot 2005rok sie skonczyl, 2006 zaczal. Bylam taka zfazowana po piatku ze w ostatnia noc roku nie bardzo mialam sily cokolwiek robic. Za 3tygodnie znowu zaczna sie zajecia. Mam: ochote na jakies egzotyczne wakacje, rachunki do zaplacenia, ksiazki do przeczytania, filmy do obejrzenia. I pewnie tak bedzie wygladal moj styczen 2006, minus egzotyczne wakacje, bo jak zaplace rachunki to mi raczej nic nie zostanie. A tymczasem podazac bede do pracy juz za chwil pare.
//goapele - love me right :: change it all
|
1.04.2006 :: 05:06 |
Spoken (17) |
Seen
ain't nobody worryin' when the shots fly high...
W noc z niedzieli na poniedzialek mialo miejsce dziwne zdarzenie. Otorz drzwi wejsciowe do naszego bloku
[no a w sumie nasz blok] zostaly ostrzelane. Tak tak moi drodzy -
I'm from the Hood.
Mialam maly nocny epizod napadu dreszczy i goraczki. Wczesniej wszystko mi lecialo z rak i albo sie tluklo, albo
o-malo-co-sie-nie-stluklo. Jednym slowem dzien kryzysowy raczej, ktorego jedynym pozytywnym aspektem byla wczesna kolacja w postaci shrimp-lo-mein w/ mixed vegetables.
Moj 'stalker' dal o sobie znowu znac, poczekam az sie zniecheci. Bo w koncu jak dlugo facet jest w stanie wierzyc ze jestem absolutnie caly czas zajeta?
Z rzeczy przyjemnych to okazuje sie ze egzotyczne wakacje moga miec miejsce szybciej niz mi sie wydaje. Poki co
cicho-sza bo nie chce zapeszac.
//anthony hamilton - pass me over :: ain't nobody worryin'
|
1.09.2006 :: 18:08 |
Spoken (10) |
Seen
I did have to make those mistakes in my life, everything I'm tryin' to do took another route...
Doszlam do wniosku, ze zycie to nie jakies competition. Co nie zmienia faktu, ze wkurw mnie bierze jak pomysle ze nie jest tak jak chcialam, jak moglo byc, bo sama sobie noz w plecy wbilam. Sama sobie nie pozwolilam odniesc sukcesu. Troche przez lenistwo, troche przez fakt ze jednak ciagnac 6klas i full time job bylam skazana na niepowodzenie. Teraz zostaje mi zlosc i rozgoryczenie, na sama siebie naturalnie.
Papierosy i kawa sa rozwiazaniem na kazdy wkurw. Prawie. Wczoraj [niedziela] poszlam do pracy; Jakby bylo malo ze wkurwial mnie sam fakt pracowania z Mona, ktora jest uosobieniem beznadziei i lenistwa, to sie jeszcze nie zjawila w pracy. Zadnego telefonu, nic. Bylam sobie sama. Dopiero kolo 1pm [zaczynamy o 11am] jej maz zadzwonil i powiedzial ze Mona miala atak astmy. Nie obchodzi mnie w tej chwili jak to zabrzmi, ale gowno mnie to obchodzi czy miala atak czy nie, jako dorosla osoba powinien miec chociaz odrobinie odpowiedzialnosci i zadzwonic wczesniej, a nie 3h pozniej jak juz wszyscy byli na maksa wkurwieni i juz zostalo ustalone ze bede pracowac kurwa sama. Fistaka jak ciezarowka potracila, to zadzwonila jeszcze z miejsca wypadku, ze nie przyjdzie do pracy [w sumie to nawet chciala pojsc]. Bedzie ciekawie jak dzis przyjdzie mi z ta pizda znowu pracowac. Jeszcze nie wiem tego na pewno ale juz mam cisnienie podniesione.
//anthony hamilton - the truth :: ain't nobody worryin'
|
1.17.2006 :: 19:24 |
Spoken (12) |
Seen
!Bienvenidos a Miami!
W NY zaczela sie zima - to zle.
[Dopiero co w czwartek i piatek w cienkiej kurtce chodzilam; dzis bez szalika, czapki i rekawiczek lepiej z domu nie wychodzic.] W niedziele lecimy do Miami - to dobrze - wracamy we wtorek w nocy co juz nie jest takie dobre.
A z innych wydarzen to piatek minal nam
In da Club co bylo bardzo pozytywne; oraz w kinie na The Matador [czwartek] oraz Matchpoint [sobota] w niedziele natomiast JFK i w domu mamy goscia.
Ogolnie jest bardzo dobrze. Troche jestesmy rozczarowane ta DR, ale przekladamy na spring break i tez bedzie dobrze - moze wtedy uda sie na dluzej? Zobaczymy poki co mysle o plazy, goracym sloncu i drinkach. Adios! Odezwe sie pewnie dopiero kolo srody jak wroce. Tymczasem ide do pracy bo z czegos trzeba sobie ten bilet oplacic.
//kylie minogue - spinning around :: light years
|
1.26.2006 :: 04:26 |
Spoken (4) |
Seen
Better than the last thing I touched...
Z zalem wrocilam ze slonecznego South Beach do zimnego, mroznego wrecz NYC. Nie ma to jak odpoczynek z dala od domu, bez zmartwien i codziennych problemow. Plaza, blekitno-zielony ocean, basen, slonce, dobre hiszpanskie/kubanskie jedzenie, drinki, niescielenie lozka... no i zakupy - bez tego by sie oczywiscie nie obylo, verdad? Powrot do rzeczywistosci [czyt. do domu, pracy, szkoly...] i normalnego, szybkiego trybu zycia nie byl az tak bolesny, ale mysle ze po tygodniu tego slonca i ogolnie bardzo laid back lifestyle bardziej byloby szkoda wracac. Teraz zyje Dominikana na Spring Break [kwiecien?]. A teraz ide pod prysznic [zimny, bom sloncem spalona i cieplej wody przez chwile nie bede lubic] a nastepnie spac bo jutro na rano do pracy - trzeba zarobic na DR i oczywiscie rachunki, rachunki, bleeeee.
//nelly furtado - the grass is green :: folklore
|
1.31.2006 :: 17:00 |
Spoken (7) |
Seen
the heart doesn't understand time
Dominikana juz jest booked, jeszcze tylko nalezy bilety lotnicze w odpowiednim czasie zakupic i miedzy 12 a 23 kwietnia nie bedzie mnie dla nikogo.
Z rzeczy mniej przyjemnych - zajecia sie zaczely. I to nie tylko ze first day of class bs, o nie, nie. Wszystkie zajecia odbyly sie normalnie. Od poczatku do konca, nie wiem co sie stalo, albo ich wszystkich pojebalo, albo wprowadzili nowe rozporzadzenie. No naprawde, bez przesady ale 1h +15min pierdolenia nie na temat mnie nie interesuje. Smieszne, zalosne wrecz.
Ogolnie semestr zapowiada sie ciekawie i ciezko. Co bedzie to bedzie. Tym razem mam zamiar przynajmniej keep up with the reading; ostatnio sama pod soba dolek wykopalam i efekty upadku byly i nadal sa widoczne na moim transkrypcie.
Na nlogu postaram sie zrobic jakis update kolo czwartku.
//carlos santana ft. anthony hamilton - twisted :: all that i am