http://www.makepovertyhistory.org


20031112 2004123456789101112 2005123456789101112 20061234567891011122007123456789101112

200812345678

| 11.01.2005 :: 04:46 | Spoken (8) | Seen


recognize ourselves as the sole cause of all our adversities.

Dzis na uczelni nabawilam sie takich wyrzutow sumienia, ze postanowilam zrezygnowac z ogladania TV. Bylam swiecie przekonana, ze ta dzisiejsza tyrada dotyczaca nie czytania materialu tyczyla sie mojej osoby. Ale jak to zwykle bywa glupi ma szczescie i gdy bylam gotowa zrezygnowac z tej klasy dostalam B z midterm'u i jednak doczekam sie pisania tego 12-15pgs social deviance paper. Czasem trzeba wstrzasu zeby sie ocknac z letargu i wziasc sie w garsc. Juz za chwile Spring2006 registration i w zwiazku z tym ze juz wszystko mam poukladane [w przeciwienstwie do aktualnego semestru], chce juz teraz miec to z glowy; bo to zawsze o jeden krok do przodu. Trzymajcie kciuki zeby wszystko bylo tak jak chce, bo mam idealny-trzy-dniowy-plan-zajec.
Ze spraw przyjemnych, z okazji Halloween nie dostalam zadnym jajem ani niczym takim z czego jestem niesamowicie zadowolona. Czego po tegorocznym Halloween nie moze powiedziec rodzina Joe Padro.
A tak z zupelnie innej beczki to w piatek mialam outfit doskonaly i z zaskoczeniem odkrylam ze nawet we mnie siedzi cos z SJP [ktorej jakos specjalnie nie lubie] pod wzgledem stylu. Jak znajde czas to jakies fotki zaladuje. Odkrylam, ze troche awangardy jeszcze nikomu nie zaszkodzilo.


//aretha franklin - son of a preacher man

| 11.03.2005 :: 02:08 | Spoken (6) | Seen


every smile you fake...

Rano na dzien dobry spowodowalam pozar w kuchni, po czym podazylam na uczelnie. Naturalnie uprzednio ugasiwszy wspomniany pozar - wyobrazcie sobie te heroiczna chwile, gdy chwyciwszy scierke probuje ugasic moje plonace-zywym-ogniem sniadanie! Tak, tak moi panstwo - w dzisiejszym swiecie nawet jedzenie sniadania moze okazac sie niebezpieczne [w moim przypadku proba podgrzania croissant'a]. W zwiazku z tym wyszlam z mieszkania glodna i niezadowolona. Zapach spalenizny w ramach bonusu unosil sie w mieszkaniu jeszcze po moim powrocie po 5pm.
Jaki z tego moral? Za cholere sie na kuchare nie nadaje i jesliby ode mnie, od mojego kucharzenia, zalezalo przetrwanie reszty humanoid'ow to najprawdopodobniej nikt by tego nie przetrwal bo bym wszystko co najwyzej spalila i zmarnowala. Jakby to moj tatko powiedzial - jestem straszna marnica.

Nie lubie miec do czynienia z glupimi ludzmi. To hihi-haha zupelnie na mnie nie dziala. Wrecz irytuje. A na szukanie wytlumaczenia tego fenomenu brak mi czasu i energii.


//sting - fields of gold :: the best of... sting and the police

| 11.06.2005 :: 05:14 | Spoken (5) | Seen


You could say I'd lost my belief in our politicians, they all seem like game show hosts to me...

Dziwnie, bardzo dziwnie jest dostac nagle wiadomosc od kogos z kim sie nie rozmawialo przez kilka lat. Wiadomosc ktora tak naprawde nic nie mowi, bo jest grzecznosciowym wyplenieniem jedynasto-pytaniowego-formularza na temat aborcji. Dziwne jak latwo i szybko mozna przejsc od przyjazni do obojetnosci. Ze niby c'est la vie? W sumie to sie w ogole odpowiedzi nie spodziewalam. Powinnam sie cieszyc ze mam o jeden wypelniony formularz wiecej i wrocic do zyklego porzadku dnia/nocy. Ide spac.


//the police - if i ever lose my faith in you :: the very best of sting & the police

| 11.06.2005 :: 18:05 | Spoken (3) | Seen


politics as usual...

Zycie uczy nas wielu waznych rzeczy. Jedna z nich jest potrzeba, ktora nie tylko jest matka wynalazkow; potrafi zmienic nas i nasze poglady do tego stopnia ze sami siebie nie poznajemy.

W tym miescie kazdy jest krakowskim taksowkarzem, ktory po prostu nie chce sie zamknac i musi podzielic sie z toba swoja wizja, pomyslem na idealny swiat.
Jak to Tolstoy powiedzial: Everyone thinks of changing the world, but no one thinks of changing himself.


//50 cent - hustlers ambition :: get rich or die tryin' soundtrack
| 11.09.2005 :: 06:41 | Spoken (8) | Seen


tomorrow's rain will wash the stains away, but something in our minds will always stay...

Nie wiem czy jest to jedna z wlasciwosci ktore z wiekiem przychodza kazdemu czlowiekowi, ale w przeciagu minionych dwoch miesiecy zrobilam sie nieslychanie cyniczna.


//sting - fragile :: the very best of sting & the police

| 11.10.2005 :: 14:29 | Spoken (9) | Seen


hysterical, crying kind.

Chociaz minelo nieco ponad 40minut, nie pamietam dokladnie w jakiej kolejnosci to bylo, czy najpierw sie obudzilam a pozniej zadzwonil telefon czy tez odwrotnie. W kazdym badz razie, zadzwonil telefon ktory odebral Picia, chyba juz bylam przebudzona bo pamietam ze zastanawialam sie kto do cholery dzwoni o 7:20, przeciez moglam jeszcze spac! Po chwili telefon zostal mi przekazany, dzwoni Asia [aka Fistak].
- Czesc Ania! Mozesz znalezc moja karte ubezpieczeniowa, jest w pierwszej szufladzie w duzej szafie. - Ja bedac jeszcze nie do konca obudzona, podchodze do wspomnianej szafy, wysuwam szuflade i szukam...
- A to lezy jakos luzem...? - na co Fistak spokojnym glosem odpowiada:
- Tak, to jest w tym niebieskim, na ID z John Jay...
- Aha, juz mam!...
- Jest tam jakis numer? Podaj mi ten numer.. numer karty...
- Sa dwa numery, ID# i Card #... - tutaj Fistak pyta kogos czy to ma byc z literami, na co meski glos odpowiada tak. Zaskoczona tym podaje numer z literami, po czym Fistak mowi:
- Ania... zadzwonilabys do Jenny... ja juz dzownilam ze sie spoznie... - tu Fistak znowu zwraca sie do kogos innego - Do you know how long is it going to take? - na co ten sam wyzej wspomniany osobnik odpowiada - With the x-ray... about... - calosci nie doslyszalam, spogladam na zegarek, jest 7:20, co do cholery Fistak robi dzwoniac do mnie z zapytaniem o #ubezpieczenia!?! Pytam wiec:
- Asia a po co ci ten numer? Co sie stalo? Gdzie jestes? - na co Fistak odpowiada najspokojniejszym glosem:
- Samochod mnie pierdolnal na pasach... - w tym momencie ja wyobrazam sobie najgorszy scenariusz, lzy naplywaja do oczu...
- W ktorym jestes szpitalu?
- Mielismy jechac do Bellevue, ale jedziemy do NYU ... tylko Ania... nie dzwon czasem do mamy, dobra?
- ..... ok
- Dobra to ja teraz zadzwonie do Jenny...
- ok
Zdalam sobie sprawe, jak dawno nie plakalam.


//sting - fragile :: very best of sting & the police

| 11.13.2005 :: 04:09 | Spoken (6) | Seen


shallow

Smutne jest dla mnie to, jak plytcy sa niektorzy ludzie. Jak niewiele ich obchodzi i jak trywialne sprawy sa w ich centrum uwagi, gdy wokol dzieje sie tyle spraw ktore tworza historie, dla naszych potomkow. Bo niby ze 'wolnosc Tomku w swoim domku..' ale to tak drazni. Why don't you just fuckin' grow up already!?


//paula abdul - blowing kisses in the wind

| 11.15.2005 :: 07:48 | Spoken (6) | Seen


the kind that deals with the games in the mind...

Sama juz nie wiem czy to jest odpowiedz mojej psychiki na to wszystko co dzieje sie wokol mnie w formie social anxiety disorder; czy tez po prostu wszystko jest tak spierdolone dla mojej osoby, ze nic innego poza slepa zloscia i nienawiscia do calego swiata mi nie pozostaje?


//savage garden - to the moon and back :: savage garden

| 11.18.2005 :: 04:54 | Spoken (3) | Seen


I don't want to hear, I don't want to know...

Kurwa. Jestem jak Frank Serpico, ktory po odkryciu korupcji w NYPD nie wiedzial co z tym zrobic; do kogo z tym pojsc? Z jednej strony powinien byc loyal to his fellow officers ale byl zbyt uczciwy na to aby pozwolic na takie illegal activities. Skonczylo sie na tym ze Serpico zdecydowal sie zeznawac przez sadem. Tylko co z tego wyjdzie?


//madonna - sorry :: confessions on a dance floor

| 11.20.2005 :: 03:16 | Spoken (9) | Seen


I guess this is my reward...

Cos sie konczy, zmienia sie i ja nie mam na taki obrot spraw zadnego wplywu. Nie jestem w stanie tego zatrzymac czy chociaz zmienic troche, spowolnic ten proces. Bo to ze ma sie dobre intencje nie zmienia niczego, czasami wrecz niszczy te resztki ktore jeszcze sa. Fistak mowi mi ze nie ma takiego slowa jak zdewastowany; a ja wiem swoje, bo wlasnie tak sie dzis czuje.


//leela james - it's alright :: a change is gonna come

| 11.25.2005 :: 05:13 | Spoken (9) | Seen


we can do it, we can do it alright...

Dzis zrodzila sie w mojej glowie taka teoria, ze to A z penology to przez to ze napisalam Dr. Kramer a nie jak to zwykle gdy pisze po prostu Kramer. Moze cos w tym jest? A moze to tylko ja?

Dzis tez wraz z Mgr. Lidka zgodzilysmy sie, ze slowo 'dystrakcja' w jezyku polskim nie istnieje. A wlasnie tym sie usilnie zajmuje od jakiegos juz czasu [zeby nie powiedziec ze przez cale moje dotychczasowe zycie]. Szukam ciagle nowych rzeczy do zrobienia byle nie brac sie za pisanie 12-15pgs, czy 6-8pgs term papers. Dzieki skutecznym dystrakcjonowaniem sie zostal mi +/- tydzien na oddanie obu prac i w przypadku obu utknelam przy introduction.

Dzis nie chce nic wiecej tylko aby ten semestr byl juz zakonczony, prace napisane, i miec tylko wizje wolnego miesiaca w mojej glowie.


//carly simon - you're so vain :: no secrets

| 11.27.2005 :: 01:11 | Spoken (9) | Seen


that's some beautiful eyes you got...

W calej mojej zlosci, a nawet rozwscieczeniu, czara goryczy przelala sie dzis rano gdy moj laptop odmowil posluszenstwa i nichuja nie chcial sie wlaczyc/uruchomic. Cale szczescie udalo sie odzyskac te moje nieszczesne 4strony prac semestralnych ktore wyprodukowalam pod wplywem jakiegos natchnienia w ciagu minionych 3dni. Tragedia.

W pracy szalenstwo. Tutejsze spoleczenstwo zyjace w imie zasady 'kupuj poki mozesz' tak tez robi, minione 3dni to kompletny chaos we wszystkich sklepach. Kolejki zeby wejsc do samego sklepu, o tych do kasy nawet nie wspomne. Dlatego tez zdecydowalam ze pierdole nic nie kupuje. Prezenty chyba online zakupie bo dziekuje bardzo ale nie mam zamiaru bic sie z jakimis maniakalnymi kobietami o ostatnia pare spodni czy glupi komplet szalik+rekawiczki.

A dzis ciekawe i dziwne zdarzenie gdy wyszlam ze stacji subway'a. Ide sobie z mama i slysze:
- Excuse me, excuse me... - ignoruje glos i ide przed siebie, niestety natret nie daje za wygrana. Zatrzymuje sie i spogladam na mojego stalker'a.
- Excuse me, I from Japan. - Spogladam na kolesia jakby spadl z nieba...
- So what?
- I from Japan, I go back. I must take picture of you. - przy czym koles wymachuje jakims nowym cackiem elektronicznym ktore musi byc aparatem. Na te slowa totalne oglupienie, no nie wiem o co chodzi. Podchodzi drugi kolega Japanese z jakimis mega sluchawkami w rekach i chce mi je na glowe zalozyc, przy czym patrzac na mnie mowi - Hello. Aaa beauty. Pierwszy kontynuuje swoj wywod:
- Can I take picture of you?
- What do you need it for?
- We go back Japan, we must take picture...
- OK...
- tutaj wspomniane wyzej sluchawki zostaja zalozone na moja glowe.
- Smile - usmiecham sie dziwnie rozbawiona, co jak co ale nie co dzien dwoch Japonczykow mowi mi ze musza mi zrobic zdjecie. Zdjecie zostaje zrobione, chlopaki sa wyraznie zadowoleni:
- Thank you! - tutaj nastepuje 'zapoznanie' ja naturalnie zapominam ich imiona w sekunde po tym jak mi sie przedstawiaja.
- So what do you need that picture for?
- We go back Japan, we need picture.. are you from around here?
- No, I'm from Poland
- Ooo Poland
- Yes, well good luck. Bye.

Dziwne, cholernie dziwne. Ale po chwili zastanowienia doszlam do wniosku ze to ta czapka, ha!


//artful dodger & nadia - we should get together :: it's all about the stragglers

community*extras