|
11.04.2006 :: 01:32 |
Spoken (5) |
Seen
You've got it the wrong way round, completely.
If your aim was to kill me with laughter - you nearly succeeded.
Honestly, if you think that I'm gon come to your b'day party after what you put me through, nigga you's a fool.
//jamelia - no more :: walk with me
|
11.05.2006 :: 06:48 |
Spoken (4) |
Seen
Brush your teeth and pour a cup of black coffee...
Nie moge sie doczekac powrotu Chris'a z Cali, jesli ktos naprawde potrafi poprawic mi humor to wlasnie Chris.
W Czwartek planujemy z Mary bar-night. Planuje zaproponowac C. zeby namowila uptown boys to roll thru... We will see, we will see.
Dzis zakupilam espresso pot. Kawa nie z tej ziemii. Az dostalam bolu glowy od picia tej kawy wlasnie. Mama zrobila zucchini pancakes - najlepsze na swiecie. Ogolnie to dzien byl pod znakiem veggies i kawy. Wkurw, bo ta bezsilnosc i stagnacja sa wiecej niz moge teraz wziasc na siebie.
//jamelia :: walk with me
//all saints - black coffee :: saints and sinners
|
11.14.2006 :: 02:26 |
Spoken (6) |
Seen
keep it moving
W domu dzieciak chory, no i naturalnie ja mu matkuje, jezdze z nim do lekarza, realizuje recepty itp. Jutro zamiast na uczelnie jade z nim do neurologa. Dzieciak ma
Bell's Palsy no i potrzebna oficjalna diagnoza. Ogolnie to cala ta sytuacja jest niesychanie stresujaca, ale maly wyjdzie z tego wiec jest dobrze. Fakt ze George Clooney tez byl na to chory dodaje smaczku. Ba, dzieciak nawet stwierdzil, ze
skoro Clooney to mial, to nic mu nie bedzie, i wyjdzie z tego hehe.
W Niedziele Hooters, football (to dla Chris'a & Mark'a). Ja, Cindy, Kosta & Mary ignorowalismy mecz zupelnie. Zdjecia z Niedzieli (i nie tylko) sa dostepny
pod tym linkiem.
Ogolnie to pozytywnie.
//jay-z ft. john legend - do u wanna ride :: kingdom come
|
11.24.2006 :: 06:58 |
Spoken (3) |
Seen
so we did it again, i know we should quit it, but we simply won't admit it again... it feels good, it's so good, but i won't do it again.
Hmpf, hmpf, hmpf... ogolnie to dzieje sie. Nowa praca, nowe buty, nowe imprezy. Dzis, a raczej wczoraj, Thanksgiving. Blah, blah, blah. Ogolnie najlepsza czesc dnia to od rana do 1pm, jak bylam w pracy i przynajmniej cos ciekawego mialam do roboty. Masa, prac do napisania, a te checi co mnie we wrzesniu wrecz roznosily znikly gdzies. W cholere sie rozpierzchly i nic. Zero weny, zero checi, a deadlines nadchodza nieublagalnie.
Znowu zgryzlam paznokcie - i to tak masywnie tym razem. Jakies bole glowy i dziwne jazdy ze zdrowiem. Rzucam palenie. Zobacze jak dlugo wytrzymam bez papierosa. Daje sobie czas do Soboty wieczor jak sie spotkam z Mary, ktora bedzie palic na pewno. To moze rzucic palenie, z wyjatkiem tych comiesiecznych okazji spotykania sie z Mary ktora pali jak parowoz? Ehh... no zobaczymy.
Mam ogromna zajawke na sneakersy. Boze, juz mam zaplanowane ze jutro rano polece zaplacic ccard bill i zaraz 2pary zakupie. W pracy mam juz reputacje jako
the girl with the coolest sneakers collection... Ogolnie to praca bardzo pozytywna i nie wiem czy nawet po graduation nie bede siedziala w latte's, espresso's & capuccino's, dopoki nie znajde odpowiedzi na te najwazniejsze pytania.
W sluchawkach John Legend i jest tak dobrze i cieplo, ze niemozliwym wydaje sie ten krajobraz z za okna.
//john legend - again :: once again