|
12.01.2003 :: 17:51 |
Spoken (2) |
Seen
What's so good about it?
Pojechalam go 'odwiedzic.' Pamietam to byla Sobota, dosyc cieplo.. Do pracy mialam chyba na 4 czy 5... nie jestem pewna, ale to nie jest wazne. Pojechalam do niego, tzn. do studia. Krotka rozmowa, co slychac, jak sie czujesz.. plepleple.. no i przechodzimy do rzeczy. Calujemy sie, tak jak zwykle, spragnieni jedno drugiego. Zaczyna mnie rozbierac, najpierw buty, pozniej koszulka... zdejmuje mu koszulke... zsuwa ze mnie spodnie... caly czas calujemy sie.. male problemy techniczne z zapieciem stanika [u niego normalne] Sciaga spodnie.. opada na mnie, jeszcze prezerwatywa [trzeba sie zabezpieczyc, nie chcemy zednego dzieciatka]. ok zaczyna sie... najciekawsze jest to, ze podczas calego tego zdarzenia, bylam jakos nieobecna duchem w swoim ciele, raczej czulam sie jakbym obserwowala to wszystko z dystansu i zastanawialam sie 'co ja do cholery robie?' no i 'co w tym takiego zajebistego?' Jesli ktos mowi ze pierwszy raz to nie wiadomo jak przyjemne i wogole doznanie to mu nie wierze. dla mnie bylo bo bylo... wsadzil wyciagnal...dopiero po kazdym kolejnym razie zaczelo mi sie coraz bardziej podobac. jak dla mnie pierwszy raz byl klapa, i to totalna. moze dlatego ze to nie ten facet? kto wie.. wiem ze to nie ten facet, sam mi powiedzial ze nie jest TYM facetem. Nie pamietam czy pisalam wczesniej ale podczas jednej z naszych parkowych rozmow, miedzy innymi, odbyla sie miedzy nami taka rozmowa:
ON: so when can i have you?
JA: i don't know...
ON: what do you mean you don't know. you do know you just dont wanna tell me.
Ja: maybe never?
ON: why? whats wrong?
JA: i told you... i'm a virgin.
ON: you think i just wanna fuck you? and thats all?
JA: yeah...
ON: so you just think that all i wanna do is to fuck you right?
JA: isn't that the only reaon why you wanted to get with me?
ON: no..i don't just wanna fuck you. i want you as my girl.
JA: oh..........
On: yeah.
no i to byla wlasnie rozmowa parkowa. a tu w sobote, ostatnia sobote, przyjezdza do mnie do pracy, wychodze na przerwe, rozmawiamy, podczas rozmowy dowiaduje sie ze chcialby 'do it 2way' [ja+on+2dziewczyna], ja mu mowie ze nie ma mowy. zeby sobie znalazl do tego dziewczyny jak chce tak bo nie ze mna takie zabawy... pozniej zaczepia jedna z dizewczyn ktore ze mna pracuja [tak wlasciwie to zaczepia je wszystkie ehehe] no i daje jej swoj numer, mowie ze chce 'hook her up w/ my boys'... plepleple...
a i jeszcze cos waznego, pyta czy jestem zazdrosna o niego, mowie ze nie, w koncu przyznaje sie... nastepne pytanie 'are you catching some feelings here?' i po tym pytaniu rozumiem juz wszystko...chce mi sie plakac ale nie moge, jestem jedynie zla... na sama siebie... JAK JA KURWA MOGLAM BYC TAK GLUPIA?!! czego ja sie spodziewalam? ze to milosc mojego zycia? ze bedziemy zawsze razem? pojebalo mnie?! chyba mnie pojebalo... zostalo mi jeszcze napisanie tego co sie wczoraj wydarzylo.... ja chyba lubie byc wykorzystywana...
ciag dalszy nastapi.
~GEP~
|
12.02.2003 :: 02:34 |
Spoken (2) |
Seen
Just so You know...
juz bylam gotowa zakonczyc to. E ze mna o tym rozmawiala... powiedzialam jej ze skoncze z tym. poparla mnie. po co sie meczyc? zadzwonil wczoraj... bylam w pracy. twierdzil ze jest u babci.. o ktorej koncze i takie bzdety. powiedzialam ze nie wiem 12-1?? kto to wie? zjawil sie przed polnoca, wyszlismy cos po 12... odeskortowal mnie do domu. u mnie w bloku gupie teksty. w drodze do bloku dobre rady, ze powinnam $$ oszczedzac [hoho... jakies plany zwiazane z moimi pieniazkami? nienie moj drogi.. pfffffffft] teksty w bloku:
ON: i got perfect object for you to test that TR.
JA: [smiech]
ON: now you see... that's a great opportunity... but i guess you're not that Freaky... [tu byla propozycja wykonania loda w windzie]
JA: no i'm not..
ON: hmmmm
..... ehhh nie chce mi sie wiecej pisac... dokoncze innym razem.. szczerze to nie am co dokanczac...
koniec semestru :) a pozniej miesiac przerwy yuppppi!!!!!
~GEP~
|
12.07.2003 :: 18:45 |
Spoken (1) |
Seen
Jingle Bells... Jingle Bells....
zima! nareszcie zima!
byla akcja nie mam czasu na jej opisanie, zabiegany weekend. ale w tym tygodniu sie uspokoi :D
mysle ze dalam mu juz wystarczajaco do zrozumienia ze to koniec(?) oby tak bylo...
czyz snieg nie jest wspanialy?!
~GEP~
|
12.09.2003 :: 17:12 |
Spoken (4) |
Seen
It's over when it's over... what can I do about it?
kilka dni temu, podczas gdy bylam w pracy, zadzwonil do mnie. Zapytal tradycyjnie gdzie jestem, powiedzialam ze w pracy no i powiedzial ze wpadnie pozniej. ok. Po przemysleniu wszystkiego, biorac pod uwage wszelkie 'za' i 'przeciw,' doszlam do wnoisku ze nie chce go widziec. Tired of his lies and the lil' games that he plays messin' w/ my head. Wastin' my time. Powiedzialam wszystkim obecnym ze gdyby ktokolwiek o mnie pytal to mnie nie ma. po czym wynioslam sie na tyly dla bezpieczenstwa. Po jakims czasie dostaje wiadomosc, ze sie zjawil, dowiedzial sie ze mnie nie ma. pokrecil sie troche, porozmawial z jedna osoba [F], ktora zna lepiej niz reszte moich co-workers [F] powiedziala mu ze zle sie czulam i opuscilam miejsce pracy, a ona zostala zamiast mnie, po czym wyniosl sie. Pozniej wrocilam do przodu, no i bylo troszke busy, to zostalam. Jak bylam w drodze aby pojsc znowu do tylu, [F] mi mowi, ze ON tu byl i mnie musial widziec. [F] twierdzi, ze usiadl na koncu, i dal jej do zrozumienia, ze wie ze go oklamala. [F] sie zarzeka ze to prawda. I jeszcze mowi, ze slyszala, w czasie gdy z nim rozmawiala, jak rozmawial z kims i powiedzial do tej osoby: "Honey I don't care that u have a bf. I'm open minded." Powiedzialam tylko, ze ja to wszystko wiem, tzn. nie jestem zaskczona.
Zastanawiam sie tylko, dlaczego wiedzac ze go oklamalam [jesli to co [F] mowi jest parwda, ze mnie widzial] dzwoni do mnie co dziennie, ja albo nie odbieram badz tez nie slysze, i zostawia mi wiadomosci proszac abym odzwonila i dala znac co sie ze mna dzieje(?) ze sie o mnie martwi (!?) Ja juz tu nic nie rozumiem... ktos moze mi to wytlumaczyc??????
Dziwny jest ten swiat....
~GEP~
|
12.14.2003 :: 21:29 |
Spoken (6) |
Seen
Lookin' back, reminiscing on...
telefon przestal dzwonic...ciesze sie [?]
wczoraj mialam taka mysl nieuczesana 'jestem w ciazy'... przeliczylam wszystkie dni i jakos tak wypada ze juz powinnam byc po co miesiecznej okresowosci a tu ni huja! boje sie jak nie wiem co.
jedne czego mi potrzeba to przyjaciela. ale gdzie go szukac
in this world of strangers?
I need a resolution...I have so much confusion.
~GEP~
|
12.16.2003 :: 03:12 |
Spoken (2) |
Seen
Don't know what to tell ya...
Beznadzieja...Totalna beznadzieja. Mialam sie dzis uczyc i jak zwykle nic z tego. Kolejny dzien bezsensownie stracony :/
Testu nie kupilam, nie mialam okazji [dobra wymowka co?] a tak naprawde to sie najnormalniej w swiecie boje ze jak juz go zrobie to wynik bedzie pozytywny... Swiat sie moze nie skonczy, ale dla mnie i tego co chcialam/zamierzalam robic w zyciu bedzie to koniec.
I znowu mam ochote cos zjesc... Cheese cake & cherries on top of it... uhmmmmmm
~GEP~
|
12.17.2003 :: 03:51 |
Spoken (0) |
Seen
You deserve an award for the role that you played...
everything that you've ever said to me was nothing more but deception, and lies. you took my love for granted why? oh why? the show is over, say good-bye. I said good-bye. To this thing, that was between the two of us. But to tell you the truth, I don't know what the hell it was. World is a stage, and everyone has their part.
"You were my lesson I had to learn
I was your fortress you had to burn
Pain is a warning that something's wrong
I pray to God that it won't be long."
But before I let you go...one last question...did you fake your pleasure when you fucked me?
~GEP~
|
12.17.2003 :: 04:50 |
Spoken (5) |
Seen
Please....
znowu zadzwonil... zostawil mi wiadomosc. "if you don't wanna talk to me any more call me on my voice mail, and leave me a msg. so i'll stop waisting my time." Juz mialam nadzieje ze wiecej od niego nie uslysze. Niedobrze mi sie zrobilo, wrecz slabo. Dlaczego takie cos zawsze musi spasc mi na glowe w najmniej spodziewanym i pozadanym momencie? Znow nie bede mogla spac spokojnie w nocy. Od kiedy to biore tabletki zeby zasnac? tydzien? dwa? powoli sie koncza... tak samo jak moje sily.. jak ja... czuje sie bezsilna. Przeprosil, ale co z tego? Wiadomo o co chodzi. To juz mnie nawet nie boli. Chyba nigdy nie bolalo.. Bylam zawiedziona, na pewno... Ale nie, nie bolalo... Teraz jedynie czuje strach, tak strach przed nim. Przed jego slowami, przed tym jaki ma na mnie wplyw. Jak doskonale potrafil mna manipulowac, grac ze mna, mna, wszystko jedno. Bylam na tyle glupia zeby dac soba manipulowac.
~GEP~
|
12.18.2003 :: 17:47 |
Spoken (2) |
Seen
Maybe...
zakupilam test. zaraz sobie go zrobie, i zobaczymy co mi z tego wyjdzie. Co jak co ale chyba jeszcze nigdy w zyciu nie bylam taka przerazona jak w tej chwili... No ale coz trzeba stawic czola przeciwnosciom. Strasznie sie denerwuje. No nic... ide. Jak bede miala wyniki to dam znac.
~GEP~
|
12.18.2003 :: 19:13 |
Spoken (5) |
Seen
Better off alone...
Jedna wielka ulga... Wynik: Negatywny. Gdyby bylo inaczej...nie chce o tym myslec. Tak sie zastanawialam, zanim zrobilam ten test.. co bym zrobila gdyby wynik byl pozytywny? Zawsze mowilam ze gdyby mi sie ciaza przytrafila to nie usunelabym, ale wziawszy pod uwage wszystkie za i przeciw to teraz wachalabym sie, i bylabym pelna sprzecznosci. Czy chcialabym miec 'KOGOS,' i to nie byle kogo, przypominajacego mi o NIM? Nie wiem... Juz nawet nie mysle o tym co by rodzinka powiedziala...Na pewno nie byliby zachwyceni z polish-african-american grandchild. A kiedys myslalam ze chcialabym miec JEGO dzieci. O ironio. Juz chyba sama siebie nie rozumiem. Ale jednak wiem ze nie usunelabym. Nie jestem AZ tak zla osoba. Jak bylam na tyle bezmyslna zeby sie z nim przespac to nie wina dziecka ze zostalo poczete, tylko bezmyslnosc tych ktorzy do tego doprowadzili.
Przypomniala mi sie dyskusja jaka mialam z moimi znajomymi na tych wakacjach. Wlasnie o dzieciach, o ich poczciu i w ktorym momencie plod mozna nazwac 'czlowiekiem.' Nie pamietam dokladnie przebiegu calej dyskusji.. ale pamietam, ze ktos stwierdzil ze dziecka nie ma dopoki sie nie urodzi... A co ja o tym mysle? wydaje mi sie ze gdy tylko plod rozwinie sie i uzyska ksztalt 'malego czlowieka' to od tego momentu mozemy mowic o obecnosci, powsania dziecka, prawdziwego czlowieka.
dzieki wam za trzymanie kciukow :) dobrze jest wiedziec ze ktos jest ze mna, nawet jesli bardzo daleko.
~GEP~
|
12.21.2003 :: 18:13 |
Spoken (4) |
Seen
Something stupid...
Jestem wykonczona. ZArowno fizycznie jak i psychicznie. W ciagu 3dni pracy mam przepracowanych ponad 34godziny. Nieraz pracowalam po 5-6dni i miala tylko 38.
Zakonczylam te bezsensowna znajomosc. Byl zdziwiony. Ja zadowolona.
Wczoraj w pracy jeden koles wyznal mi milosc [buehehehe]. Najpierw zarzekal sie ze nie jest pijany, a pozniej powiedzial, ze wroci jak bedzie trzezwy to sobie pogadamy. Ludzie maja niezle odjazdy. New York... New York...
Oki doki ide do pracy. Buziak dla was wszystkich ludzikow :*
~GEP~
|
12.22.2003 :: 22:54 |
Spoken (7) |
Seen
Hidden Agenda...
Zadzwonil do mnie w czwartek cos po 4. W koncu sie przelamalam i odebralam. Powiedzialam, ze nie mam czasu rozmawiac, ze jestem zajeta [klamstwo, potrzebowalam czasu, zeby sie psychicznie przygotowac na te rozmowe....] Powiedzialam mu zeby zadzwonil po 8wieczor. Zadzwonil po 9. Bylam oczywiscie w pracy. Akurat bylam z tylu, wiec swobodnie moglam rozmawiac. Zapytal co sie dzieje. Powiedzialam ze nic sie nie dzieje. Ze jestem w pracy.
On do mnie: "So tell my you don't want to fuck with me no more? Is that it?"
JA: 'Yes' - zdziwil sie troche chyba...
ON: "Why didn't you tell me then, so I would stop wasting my time..."
JA: cisza
ON: you should act like a woman... and tell me that you don't wanna fuck with me anymore...
JA: well now you know...
ON: okay so have a nice life...
JA: you too
and I hung up
cdn - jest wiecej ale musze leciec...
BUZI :*
~GEP~
|
12.24.2003 :: 05:11 |
Spoken (2) |
Seen
Peaceful and Serene...
zakonczenie tej beznadziejnej historii jest takie iz zadzwonil do mnie jeszcze raz. zaraz po tym jak sie rozlaczylam po tym jego:'have a nice life' i moim "you too." Zadzwonil odebralam:
JA: What?!
ON: this attitued.. why are you givin me this attitude?
JA: ...
ON: so tell me... you never liked the dick? is that it?
JA: I never said that I didn't like it...
ON: So what is the reason that you don't wanna fuck with me anymore?
JA: It doesn't matter.
ON: What?
JA: I said "It doesn't matter right now"
ON: okay... so i'll see you later take care
JA: yeah
>>>>>>>>koniec<<<<<<<<
oficjlnie zamykam ten [bez]nadziejny rozdzial mojego zycia.
i jestem bardzo z tego zadowolona.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>.....
Zycze wam wszystkim wesolych swiat, spelnienia marzen, zapomnienia o wszelkich klopotach i urazach gleboko skrywanych w sercu, udanej sylwestrowej zabawy i postarajcie sie nie objesc za bardzo bo to nie jest zbyt zdrowo, a przeciez chcemy byc w dobrej kondycji czyz nie? Wielki buziak i dzieki za wszystkie wasze komentarze :*
~GEP~
|
12.25.2003 :: 05:38 |
Spoken (6) |
Seen
TRANQUILIZER>>>>
upilam sie, chyba juz. wypilam 3badz 4drinki. nie wiem. jest ok. prezenty wreczone. fajnie jest widziec kogos kto sie usmiecha/cieszy z powodu iz mu zakupilam prezent :D bo ja tak strszmie bardzo lubie dawac. koncze mojego drina. jutro chyba na zakupy sie wybiore. w GAP sa huge przeceny. Jak dzis byla to nie wiedzialam na co patrzec i co kupowac,ale muysialam sie spieszyc bo na wigilie zdazyc trezeba bylo. a teraz odplywam...
~GEP~
|
12.27.2003 :: 21:02 |
Spoken (6) |
Seen
It took me much too long to understand...
Swieta...skonczyly sie. Jeden plus - moje stosunki z pewna osoba zostaly wznowione, znowu zaczynamy nadawac na tych samych falach przyjazni. Dobrze jest znowu miec kogos z kim mozna porozmawiac. Czm sie przejawia wznowienie naszych dobrych stosunkow? nasza konspiracja, jesli chodzi o prowadzenie wszelkiego rodzaju gierek z moja S to my dwoje jestesmi idealna para ktora jest w stanie ja kontrolowac. Teraz wbrew pozorom nie wiem, nie pamietam jak to sie stalo, ze nasze stosunki sie popsuly. Dobrze ze pomalu wraca do normy, ale wiem ze juz nigdy nie bedzie tak samo. Mimo wszystko ciesze sie.
Kolejna radosna wiadomosc to taka, ze moja dobra znajoma przyleciala z PR i bedzie na stale mieszkac w NY :D
A teraz juz lece do pracy... Wielkie buzi dla was robaczki :*
~GEP~
|
12.31.2003 :: 18:55 |
Spoken (4) |
Seen
What is this...?
Zycze wam wszystkim udanej zabawy sylwestrowej, oraz aby nowy rok byl lepszy niz ten miniony.
Moje plany sa nastepujace: ide do pracy na 4:00, koncze o 10:30 i uderzamy cala ekipa na Times Square :] Wczesniej odpowiednio zaprawieni oczywiscie ;> Juz teraz sobie drinkuje hihi a nie bylo snidania jeszcze... no chyba ze kanapka o 3:30rano mozna zaliczyc jako sniadanie :D ok lece juz.... Bawcie sie Dobrze
Pozdrawiam i buziaczki dla was Robaczki ;>
~1~