http://www.makepovertyhistory.org


20031112 2004123456789101112 2005123456789101112 20061234567891011122007123456789101112

200812345678

| 12.01.2005 :: 07:43 | Spoken (5) | Seen


(beautiful?) disaster

Siedze do pozna w nocy piszac prace, desperacko probujac aby tych 6-8pgs bylo gotowe na czas, a gdy rano wstaje pol zywa z niewyspania to okazuje sie ze praca byla nie na wtorek a na czwartek. Kurwa! Czekam od dwoch tygodni aby prof. oddala moja prace na temat The Merchant of Venice Szekspira. I gdy mysle ze to juz dzis (w srode znaczy sie), to ona wchodzac do klasy mowi mi ze zgubila moja prace, ze podczas zamieszania zwiazanego z przeprowadzka.* Kurwa! A z formatem ktory w niedziele zrobilam mojemu L, nie bylam do konca pewna czy Shakespeare paper znajdowal sie na jakiejs dyskietce czy nie - cale szczescie jest.
Sama nie wiem czy mam sie cieszyc czy plakac w zwiazku z tymi zdarzeniami. Moze to i lepiej? Zrobilam revisions obydwu prac i w sumie zmienilam sporo, tylko czy na lepsze czy tez na gorsze? Okaze sie juz wkrotce...

*przeprowadzka byla poprzedzona seria nieprzyjemnych incydentow zwiazanych z szalonym landlord'em mojej prof. kilka razy wywazajacym drzwi do jej mieszkania, oraz polaczone z wzywaniem policji. a po ich przeprowadzce chyba bylo mu jeszcze malo poniewaz wysledzil gdzie mieszkaja i probowal udusic jej meza.


//destiny's child ft. slim thug - check on it :: #1's

| 12.04.2005 :: 15:56 | Spoken (7) | Seen


underneath it all

Nauka, a tak wlasciwie to pisanie, idzie mi jak krew z nosa. Czasu coraz mniej a konca dalej nie widac.
Wiecie jak to jest, kiedy dostaje sie od zycia to co sie chcialo tylko w nieodpowiednim momencie? Moze moja radosc bylaby wieksza, gdybym nie byla taka zmeczona. Ten tydzien zapowiada sie tak samo.
Wszystko sprowadza sie do paru nic nie znaczacych swistkow, nieustanna pogonia za kasa i nowymi sposobami zeby ja wydac.
Na china town, sa 'domy' w ktorych w pokojach ze scianami ze szkla sa 12-15-letnie dziewczynki z azji, ktore bogaci faceci z wall street wybieraja sobie. Witamy w XXI wieku, nie ma co. Wydaje nam sie ze tyle osiagnelismy, a w rzeczywistosci jestesmy dobrze ubranymi neandertalami z wypasionymi zabawkami, minus dinozaury.


//jimmy cozier - two steps

| 12.09.2005 :: 07:37 | Spoken (5) | Seen


at the end of the day, we know that it's all good

Ten tydzien, jak i ten poprzedni, i ten nadchodzacy, i ten po tym nadchodzacym... byl i zapowiada sie koszmar. Jeszcze taka nieprzygotowana nie bylam. Energy drinks i double espresso daja kopa, tylko pozniej trzesace sie rece i zimne/gorace poty nie sa juz takie energetyzujace. Cztery tygodnie z piekla rodem; mysli niepoukladane, szklanka wody i papieros na sniadanie. Zmarzniete dlonie, rumiane policzki, zakatarzony nos.

J.Lo kreci film: 'please cross the street on the other side.' Na kazdym kroku cisnie sie na usta wulgarne: 'Fuck you! You, and You too!' Taka moja prywatna wersja 'good night, and good luck.'


//carlos santana ft. steven tyler - just feel better :: all that i am

| 12.11.2005 :: 06:30 | Spoken (4) | Seen


then comes the evening that makes the life worth living

- What happens when a girl never gets the 'don't be a slut' memo?
- She becomes one.

(...) on Sundays try to walk like a lady and not like the slut you are (...)


Patrze na to wszystko co sie dzieje i nie moge w to uwierzyc. Jednak wiem, ze jest tak prawdziwe jak fakt ze tej nocy pije sama. Wszystko kreci sie wokol klamstw. Tych malych i duzych. Tych drugich skutecznie probujemy sie wypierac, ale fakty mowia same za siebie. Sa ludzie ktorych nie potrafie, ani nie chce oklamywac. Nie w ten sposob - zdradzajac. Juz sama nie wiem co jest wlasciwe a co nie; have I lost my integrity? Jest tez ktos kogo mam ochote uderzyc w twarz, potrzasnac tak porzadnie, krzyknac glosno i wyraznie: 'The fuck is wrong with you?' Bo ja nie chce byc w to wszystko zamieszana. Nie chce nic wiedziec, widziec, slyszec.


//robbie williams - get a little high :: escapology

| 12.14.2005 :: 07:31 | Spoken (11) | Seen


you see the trouble with me, I've got a head full of fuck...


Moze to kwalifikuje sie na alkoholizm, ale pierdole w takie wielkie swieto i sie nie napije?
Jakos nie doznalam zadnego wspanialego olsnienia czy objawienia. Nic sie nie zmienilo. W glowie taka sama sieczka jak byla w przeciagu minionych 20lat. Happy-fuckin'-bday-to-me!


//the fugees - take it easy

| 12.19.2005 :: 03:52 | Spoken (4) | Seen


the more I see, the less I know...

Tydzien energy drinkow skonczyl sie, by ustapic miejsca tygodniowi nauki. Zamiast zachowac sie, jak na osobe obchodzaca urodziny przystalo, siedze w domu, kazdej imprezie mowie zdecydowane nie i do tego nie mam wyrzutow sumienia! To wszysto chyba przez to ze zdaje sobie sprawe, ze jak przez caly semestr nic nie robilam to pasuje chociaz przed egzaminami sprobowac to nadrobic. Doskonale wiem ze sie nie da. Lapie sie na tym, ze bedac w pracy nagle nie wiadomo skad pojawiaja sie w mojej glowie slowa jak vernacular, aporia czy amanuensis. Intensywnie probuje wymyslic jakis scare, w oparciu o C. Reinarman's The Social Construction of Drug Scares. W chwili obecnej jestem gdzies miedzy terroryzmem a ptasia grypa. Tak, to bedzie ciezki tydzien.


//mary j. blige - no one will do :: the breakthrough

| 12.21.2005 :: 06:21 | Spoken (10) | Seen


and then the armageddon came...

W tym tygodniu przedstawiciele TWU* - local 100, postanowili zapewnic nam wrazen, wysylajac swoich czlonkow na strajk. Bo zwykli ludzie maja za malo problemow na co-dzien. Czemu nie zatrzymac publicznej transportacji z ktorej korzysta 7mil ludzi dziennie? No i pospacerowalam sobie dzis na te okazje, pokonalam tylko dystans pomiedzy 33rd ST & 6th Ave a 102nd ST betw. 1st & 2nd Ave. Marnych 69ulic, normalnie super kurwa. Wspaniale. Jak w bajce. Tak trzymac bo uczyc mi sie nie chce i w ogole.

*transport workers union


//mattafix - big city life :: signs of a struggle

community*extras