141 911 - Why?

Nigdy nawet mi przez mysl nie przeszedl wlasnie taki scenariusz. Zawsze gdy budzi mnie w srodku nocy, wiem ze nie moze oznaczac niczego dobrego. Czy my naprawde mamy az tak malo problemow? Dlaczego? Staram sie to zrozumiec, ale moj umysl nie jest w stanie tego ogarnac. Jesli to ma byc jakas lekcja to jej zupelnie nie rozumiem. Juz bym predzej zrozumiala chemie czy fizyke, niz to co sie teraz dzieje. Jesli kiedykolwiek czegos nie rozumialam to w tej chwili znalazlam sie w punkcie totalnego oglupienia. Bo w ogole nie rozumiem tego co sie stalo. Dlaczego? Od razu do glowy przychodza te ostatnie dni spedzone razem. Bo ja moglam sie wtedy inaczej zachowac. Tylko czasu sie cofnac nie da. Bo niby wszystko w porzadku, a jednak wszystko sie zmieni. Teraz.
To jest takie dziwne uczucie, z pogranicza oblakania i rozpaczy, bo ja sie boje prosze panstwa. Bo kazdy moze miec jakis atak czy zawal serca, ale nie moj tato. Jak? Dlaczego? Wszyscy sobie moga miec zawal serca ale nie on. Nie, nie, nie. Nienawidze tych telefonow po 4 rano. Nie znosze tego. Nigdy jeszcze nie wynikalo z nich nic dobrego. Absolutnie nic.
Kiedy jest tyle spraw do zalatwienia, ja sie rozsypuje. Wszyscy moga mi mowic ze jest dobrze, ze bedzie dobrze, ale ja wiem swoje. Wiem, ze to nie koniec swiata. Ale dla mnie to wlasnie zmierza w tym kierunku. Koniec swiata. No i co ja mam teraz zrobic? Nawet nie moge pojechac i go zobaczyc.

U mnie dzis nastroj jak u Pe., tylko bez trzaskania drzwiami.

~GEP~




Shout-out box
20.08.2004 :: 17:39 :: cw162.internetd

*nicmadrego*

malenka przezylam to jakis rok temu... wtedy tez swiat sie dla mnie konczyl... uwazam ze to byla jakas szansa... potraktowalam jak znak... i mimo tego ze nigdy z moim tata nie bylam blisko cos zadrzalo... cos sie zmienilo... dotarlo do mnie ze go potrzebuje ze go kocham i ze nigdy mu tego nie powiedzialam... teraz jest jak dawniej... tylko ze mam swiadomosc ze oboje probowalismy to zmienic i ze kiedys jednego z nas zabraknie... nie da sie cofnac czasu nie da sie nic zmienic... ale daj mu poczuc ze jestes z nim on tego potrzebuje teraz jeszcze bardziej... 3maj sie i gdybys miala ochote pogadac to wiesz gdzie mnie szukac
18.08.2004 :: 14:22 :: sl206.internetd

*zimnykamien*

mam nadzieje..ze juz z tata lepiej :)

<['.']><[",]>
.........................

18.08.2004 :: 04:51 :: user-12lcjvk.ca

*bialo-czerwona*

i zycze zdrowia tacie
a to ze cos sie stalo, to wcale nie oznacza konca :) uszy do gory :)
18.08.2004 :: 04:48 :: user-12lcjvk.ca

*bialo-czerwona*

hejj...widze, ze masz notki takie jak ja niedawno...ja sobie zrobilam wakacje i jest teraz lajtowo :) moze i tobie by sie przydal odpoczynek z dala od ny, na jakims zadupiu, zeby zapomniec o niemilych rzeczach??
18.08.2004 :: 02:00 :: c-67-165-176-58

*foxxxy*

Racja... nic nie wynika dobrego z tych telefonow.
17.08.2004 :: 18:26 :: dsl-80-42-104-2

*ashtray*

tylko buziam
klikam z Londynu:) utknelam :) stuck in the UK :*
17.08.2004 :: 17:52 :: qw102.internetd

*kai*

uszy do góry, tyle moge zrobic:*
17.08.2004 :: 17:01 :: sl206.internetd

*zimnykamien*

nie boj zabki.... wszystko bedzie dobrze.... !! >kciuk< >kciuk<


<['.']><[",]>
.....................

17.08.2004 :: 16:25 :: aeb66.internetd

*11blondynka11*

ach..przykro mi..
17.08.2004 :: 16:00 :: ownlog.com

*iskra*

okropna sprawa, pamietam jak moj tata wyladowal w szpitalu, ale wszystko dobrze sie skonczylo i wierze ze u ciebie bedzie tak samo :) trzymajs ie cieplo!
17.08.2004 :: 13:53 :: cy14.internetds

*uncontrolled*

zara¼liwe takie. okropne.

(przytulam mocno.)
my place :: community :: my vision