http://www.makepovertyhistory.org


20031112 2004123456789101112 2005123456789101112 20061234567891011122007123456789101112

200812345678

| 4.01.2004 :: 03:49 | Spoken (10) | Seen
Keep thinkin I'm candy...

Zadzwonila do mnie dzis moja rodzicielka i pyta gdzie jestem. Poniewaz juz bylam po zajeciach i poszlam na miasto ze znajomymi i akurat siedzielismy w Ray's Pizza i bezczelnie zarlismy indyjskie zarcie (buehehe) tak tez jej powiedzialam gdzie jestem. Rozwinela sie nastepujaca rozmowa:
Mama: "No a masz zamiar do domu dzis jechac?"
Ja: "No, tak..." (kurwa..)
M: "Wiesz Twoja siostra wyjezdza dzis.."
Ja: ??? (ja pierdole co z tego?)
M: "Moglabys sie pozegnac i zyczyc szczesliwej podrozy..."
Ja: -cisza- (i co jeszcze pasc przed nia na kolana i blagac o przebaczenie?!)
M: "No to zycze milego popoludnia..."
Ja: cisza (no i nawzajem... bleeeeee)

No i sie rozlaczylam. Uwielbiam takie rozmowy, po jej tonie wolalam sie nie odzywac bo by sie obrazila gdybym powiedziala na glos to co sobie wtedy myslalam.

Zajecia minely spokojnie. Na PED ogladalismy slajdy trupow. Jedeno zdjecie bylo kolesia ktory se wlozyl strzelbe w glowe i sie zastrzelil. Posrod czerwieni krwi miejscami widac bylo jedynie zeby no i jedno oko sie mu uchowalo i bylo cale, niebieskie. Normalnie cude widoki... Byly tez zwloki zmasakrowanej kobiety z nozyczkami wbitymi w jej lewa piers, cala twarz, cialo pokaleczone, odgryziona czesc prawego ucha. Nawet ze mnie to nie odrzucalo i mysle ze moglabym robic w Forensics tylko ze dupa zbita bo ja biologii ani chemii nie lubie. Tak tez sny/marzenia o karieze patologa definitywnie zostaja wyeliminowane, na rzecz mysli o karierze w FBI tudziez CIA, bo przeciez byle czym sie nie zadowole.

Dzisiejszy wieczor sponsoruje "Get rich or die tryin'" - Piecdziesiat Centow [50cent]

~GEP~
| 4.02.2004 :: 07:40 | Spoken (14) | Seen
KitKat

Give me a break!
Give me a break!
Give me a break with that KitKat bar!


Zabieram sie wlasnie do konsumpcji KitKat'a [crisp wafers in white chocolate (tak, tak to zadne przywidzenie - Limited Edition WHITE CHOCOLATE)]. Zawsze gdy widze KitKat przypomina mi sie piosenka z reklamy...
Jak zwykle zdaje sobie sprawe z tego ze jesli chce jutro wstac o 6am to pasowaloby sie wybrac juz pod prysznic. Naturalnie jak zwykle nic sobie nie robie z powyzszego i bezczelnie chrupie sobie mojego KitKat'a w bialej czekoladzie ktory smakuje zaiscie niesamowicie i wybornie.

Padal dzis dzeszcz... znowu :/ Okropienstwo! Gdzie jest wiosna?! No gdzie? (pytam sie grzecznie)

Dzien minal pod znakiem No Doubt. Duzo pozytywnej energii. Troche zlosci i frustracji. Sladowe ilosci bluzgania.

Spring break mi sie zaczela!! !!zaczela sie mi break Spring

Bede spedzac moje 3wolne dzionki od pracy i wszelkich innych takich be rzeczy na nauce (mam nadzieje) i postaram sie aby nie byl to zmarnowany czas (jak to zwykle bywa w moim przypadku :/).

LanTuTri ni ma mnie. Ni ma.

[Chcialam jeszcze zakomunikowac personom tym ktore hasla na swoich ownloga'ch maja... dejta mi ludzie hasla! albo uprzedzta ze takie cos zesta se zalozyli, ok? prosze. A i prosze o jakis znak od tych co to mejla ode mnie dostali, ze go dostali, ok? prosze]

(Polykajac ostatni kawalek KitKat'a w bialej czekoladzie poszlam sobie, miejmy nadzieje prosto, pod prysznic)

~GEP~
| 4.03.2004 :: 20:47 | Spoken (15) | Seen
No more runnin' around in circles...

Ahh blac! Jebanajegomac! (tu pociagam mocno nosem, albowiem jestem nieco zakatarzona)

Poranny spacer dobrze mi zrobil. Jakos tak pomimo znacznie zachmurzonego nieba i niskiej temperatury bylo jednak przyjemnie. To chyba przez to, ze tak rzadko to robie.

Zapowiada sie kolejny nudny dzien w pracy. Mama chodzi nie w sosie od samego rana. Ja staram sie jak moge nie wchodzic jej w droge. Tradycyjnie juz nie wiem co sie stalo. (Rzadko kiedy udaje mi sie odgadnac czym znow zawinilam, po tych 3latach znajomosci z nia dochodze do wniosku ze nigdy nie bede do konca pewna, a pytanie: "co ja tym razem znowu zrobilam?" pozostanie bez odpowiedzi)

Whatever. [Whatever?]

Z kalendarzas poglada na mnie Fiordland Mountain Daisy ktora rzekomo ma mi przypominac ze w kwietniu to juz wiosna. Obraz z za oknna uswiadamia mnie ze wcale tak nie musi byc. Tak wlasciwie wcale tak nie jest.

Wiecej juz nic nie powiem. (Klikajac 'Dodaj Wpis' pociagajac jeszcze nieznacznie nosem, zaslucjujac sie w "Take a Bow" Madonny wyszlam sobie. Co mi zrobisz? No co?)

~GEP~
| 4.05.2004 :: 04:52 | Spoken (6) | Seen
Let it burn...

Zmeczona dzis jestem. Rano komedie w zwiazku ze zmiana czasu. Wysiadam sobie z subway'a, ide patrze a tu zamkniete. Nikogo nie ma. Super. Poszlam se na kawke do ukochanego Starbucks. Przesiedzialam godzinke czytajac ksiazke i popijajac dobra kawke.

Popoludnie przyjemnie spedzone z mama i Picia na zajadaniu Domino's pizza, popijaniu herbatki i ogladaniu "Samych Swoich" Jak zwykle smialam sie i mowilam razem z Kargulami i Pawlakami, buehehe

(Pograzona w blogiej bezczynnosci, siedzac na podlodze w pokoju z laptop'em na kolanach i bolacym tylkiem, irracjonalnie zadowolona z Bog wie czego mysle sobie, ze zakupy przez net tudziez posiadanie karty kredytowej to fajna rzecz... nie nie staram sie w tej chwili byc burzujem, to nie tak, to nie ja.)

A mowilam juz ze w poniedzialek nie ide na zajecia? I we wtorek tez nie, i w srode, i czwartek. I sie ciesze. A co!?

It's the simple things in life we forget
You hear them talkin' but don't hear what they said
Why do you make something so easy so complicated
Searching for what's right in front of your face
But you can't see it


(Nucac pod nosem Bad Girl Usher'a ide sobie wreszcie pod prysznic)

Adios mowie. Slyszysz?!?

~GEP~
| 4.05.2004 :: 19:52 | Spoken (18) | Seen
Don't be afraid

Zauwazylam, ze w zyciu nieustannie na cos czekam.
Az sie zygac chce :/

(Z mokrymi wlosami, siedzac w fotelu z laptop'em na kolanach, sluchajac Spooks, pijac zimna herbate z czarnego kubka, w odzieniu sypialnym, z okularami na nosie, ziewajac od czasu do czasu, wymyslam plan dzialania na dzis...)

Zakonczylam dzialalnosc na blog.pl bo juz mi sie nie chcialo tu i tam, tam i tu...

Zostalo mi nieco ponad miesiac zajec... egzaminy, term projects... malo, bardzo malo czasu.

Dzisiejszy dzien sponsoruja Spooks 'Faster than you know' Ogolem lajt.

~GEP~
| 4.07.2004 :: 00:43 | Spoken (16) | Seen
Can I do my thing and get wild?

Spooks nadal na pierwszym planie. Cieplawa herbata w czarnym kubku, laptop znow na kolanach... Telefon milczy i na swoj sposob to mi przynosi jakas satysfakcje, ale czasami drazni mnie to ze milczy. Brakuje mi tego ze 'wszyscy zawracaja mi glowe, a ja mam tak malo czasu.'

Mimo wszystko nadal lajt. It's okay, it's alright...

Ja chyba ostatnio przestalam myslec. Jakas blokade mam na mozgu bo chyba nie korzystam nawet z 1/1000 tych 10% ktore rzekomo powinnam uzywac do myslenia. Beznadzieja totalna. Pol biedy, ze nie mam zadnych egzaminow. Ksiazki leza sobie i w kurz obrastaja powoli. NIE CHCE MI SIE! TAK BARDZO MI SIE NIE CHCE!!

Mam katar i kreci mnie w nosie.

Tak sie zastanawialam nad sensem tego wszystkiego. Dobra chodzimy do szkoly i wtedy rodzice nas pouczaja o tym jak powinnismy sie uczyc i starac byc najlepsi, ze w dalszym zyciu nam sie to przyda itp. itd. Pozniej idziemy na studia i w zaleznosci od tego czy mieszkamy w domu czy nie z wieksza badz mniejsza czestotliwoscia rodzice przypominaja nam o tym co nam nawkladali do glow o uczeniu sie i rywalizacji. W chwilach kryzysowych przychodza mysli zeby rzucic to wszystko i zrobic cos dla siebie. Wtedy zdajemy sobie sprawe, ze tak naprawde nie mamy zbyt wielu opcji i fakt iz zdajemy sobie sprawe z tego, ze tak naprawde bez wyksztalcenia nie ma dla nas przyszlosci. Tzn. jakas tam przyszlosc zawsze jest, ale napewno nie taka jaka bysmy chcieli. A czego my tak wlasciwie chcemy? Tego nie jestesmy tak do konca pewni. W miare jak zmieniaja sie otoczenia w ktorych przebywamy, kregi w ktorych sie obracamy, wplywy, znajomosci - ma to wszystko jakis sens i wydaje nam sie ze Tak, to jest to... Po jakims czasie znow kryzys, zapewne pod wplywem jakiegos wydarzenia ewentualnie smierci kogos nam bliskiego, znow zaczynamy zadawac sobie pytania w stylu: czy to naprawde jest to? czy chce zeby moje zycie bylo zawsze takie jak teraz? W jakis sposob odpowiadamy sobie, badz tez nie, na te pytania. Czasami zagluszamy je i odpychamy na dalszy plan wmawiajac sobie, ze kiedys cos-tam zmienimy w swoim zyciu, ale jeszcze nie teraz, tak jak jest jest dobrze... A na koncu to wszystko nie bedzie mialo najmniejszego znaczenia bo tak czy siak wszyscy umrzemy, jedni wczesniej a inni pozniej i to juz kwestia szczescia i przypadku czy przyjdzie nam dozyc 80-siatki, czy zginac w katastrofie lotniczej badz tez wypadku samochodowym w wieku 25lat.

~GEP~
| 4.09.2004 :: 06:58 | Spoken (24) | Seen
Gimme the Breaks

Dowiedzialam sie, ze wszystko juz zostalo zaplanowane. Przylece wtedy i wtedy, z lotniska odbierze mnie ten i ten, pozniej na lotnisko zawiezie mnie ten i ten, a psem przez tych kilka dni zajmie sie tamten. Kurwa wspaniale... a moze by tak ze mna to skonsultowac, he? W koncu to ja za ten bilet bede placic i jakos tak planowanie moich wakacji(?) powinno sie odbywac w mojej obecnosci??

ok jakos to zniose.. usmiechnelam sie debilnie po uslyszeniu tego calego 'planu' i zastanawiam sie czy z lotniska De Gaulle'a w Paryzu daleko jest do centrum miasta i ile czasu bylabym wstanie spedzic w Paryzu sama, no i ktory paszport pokazac zeby mnie puscili na miasto??

Ostatecznie mam caly sierpien wolny, tak wiec wszystko bedzie zalezalo od ilosci $ przeznaczonych na podroze, lol. Ewelina chciala do Wloch wyjechac... nie wiem, zobaczymy co z tego bedzie. Kto wie?

Spelnilam jedno z moich marzen.. a mianowicie zakupilam (ok, zakupilysmy razem z mama) upragnionego Bushmills'a a chodzi tu o Irlandzka Whiskey... Kto czytal pewna serie ksiazek byc moze bedzie wiedzial o co chodzi, a jak nie to wasza strata, ot co...

Mam nowe funky kolczyki... [moze nie sa funky ale jak dla mnie sa wlasnie FUNKY] inspirowane plastykowym, rozowym kiczem... oh yeah!

Spooks chwilowo poszedl w odstawke. Kto by pomyslal, zeby darmowa plyta CD spodobala mi sie na tyle bym sluchala, sluchala, sluchala...?

Zero 7 Distractions (Bugz in the Attic Mix)

~GEP~
| 4.12.2004 :: 03:05 | Spoken (14) | Seen
Dr. Pepper...

Swieta, skonczyly sie. Jajka oswiecone zostaly, sniadania ani wogole niczego wielkanocnego nie jadlam... od 8am-4pm bylam w pracy wiec... Wszystko mi jedno. Nawet zapomnialam juz o tym, ze jutro lany poniedzialek.

Jednym okiem spogladam na TV i sledze akcje w "The Simpson's" jednoczesnie sluchajac "Easy" - Groove Armada i jest dobrze.

Koniec z obiecywaniem, przyrzekaniem. Never no more. To najnormalniej w swiecie nie ma sensu. Najmniejszego sensu.

Czuje sie dziwnie jakos.

I dziekuje Bogu, za to ze rzucilam poprzednia prace. Teraz zostaje mi tylko stac z boku i przygladac sie jak oni wszyscy ida powoli na dno. Na samo dno. Nie przynosi satysfakcji, a jedynie niesmak i nieopisana radosc ze juz nie jestem czescia tej baznadzieji.

['coz looking back it was easy
It was easy
'coz I know what I can sacrifice
Looking back it was easy, easy, easy
It was easy
Looking back it was easy

'coz looking back it was easy

Easy]


Mam dzika ochote napic sie Dr.Pepper... ale nie chce mi sie wychodzic, zadowolic sie musze herbatka ktora zastepuje mi teraz kawe, ktora uwazam za niezdrowa.

Dalekie podroze to jednak bardzo dobry pomysl.

~GEP~
| 4.14.2004 :: 02:16 | Spoken (15) | Seen
Shake Ya Tailfeather

Czuje sie umiarkowanie dobrze, slucham muzyki i probuje zagluszyc wyrzuty sumienia. Niestety nic mi nie pomoze, juz jest za pozno. Mowi sie trudno. Naklamalam dzis perfidnie Herze odnosnie naszego wspolnego projektu, cale szczescie przez telefon.

Przyszla pocztowka z pozdrowieniami '...dla calej ekipy spod 8G...' - zastanawiam sie czy ja tez naleze do tej ekipy(?)

Od samego rana pada deszcz. Przy okazji wyjscia, a nawet wyjazdu (musialam skorzystac z miejskiej komunikacji subway'owej [MKS-lol]), do banku przemoklam niezmiernie. Na ostatnim etapie mojej podrozy, tj. w drodze od subway'a do domu, szlam z oblakanczym usmiechem i przypominalam samej sobie jaka ze mnie niepoprawna idiotka.
Deszczyk obficie spadajacy z nieba nie przeszkodzil mi jednak w kolejnym funk-nation-project, w moim wydaniu naturalnie, majacym na celu zakup kolczykow [patriotyczne kolory - zupelnie nie w moim stylu], ani w rozmowie z pania z children.org, ktora przekonywala mnie abym zostala sponsorem biednych dzieci z Ugandy itp. Przez chwile powaznie myslalam o sponsorowaniu jakiegos biednego pacholecia, ale niestety przypomnialam sobie ze mnie samej sponsor by sie przydal wiec odkladam ten projekt na za-kilka-lat.

Jutro pierwszy dzien zajec. Nie zrobilam nawet 1/10 tego co planowalam zrobic. Jakos specjalnie sie tym nie przejmuje tylko wstyd mi przed sama soba, ze mam taka slaba sile woli i nie potrafie dotrzymac samej sobie [!!] danego slowa.

Dzis nakreca mnie Bad Boys II Soundtrack

A tu znajdziecie moje zdjecia.
Funny(?)

~GEP~
| 4.16.2004 :: 07:39 | Spoken (17) | Seen
No one comes close...

Pozno juz, do pracy na 8am i zero checi czy tez czasu na zrobienie czegokolwiek.

Drugi dzien zajec rozpoczal sie pozytywnym akcentem, a mianowicie okazalo sie iz moja wiedza matematyczna jest o wiele wieksza niz sie spodziewalam, czy tez niz moja matematyczka w podstawowce przepowiadala, no i z Testu#2 dostalam 95. Drugim ('milym') akcentem byl fire drill nic by w tym nie bylo niezwyklego gdyby nie to, ze tym razem wymyslili se prawdziwy FIRE DRILL i nas 'ewakuowali'... oczywiscie kazdy spacerkiem sobie szedl rozmawiajac... a w rzeczywistosci to bysmy wszyscy w pizdu sploneli zywcem albo zadeptalibysmy sie wszyscy nawzajem. Ale jest super, jest kul, jest dobrze i jak tam jeszcze moze byc.

Wiem, ze was Robaczki zaniedbuje... przepraszam nic nie obiecuje ale postaram sie cos z tym zrobic. Zbyt duzo we mnie negatywnych uczuc i wogole jakiejs 'zlej energii'... nie wiem jak to okreslic. Mecze sie swoja wlasna obecnoscia i nie daje sobie rady z nieustannym natlokiem mysli.

Bedac dzis w pracy mialam taka blokade, ze przez pare chwil myslalam zeby zadzwonic do szefa i powiedziec mu ze mam dosc i ze ide do domu i juz wiecej nie przyjde. Cale szczescie telefon do mamy ostudzil moje oblakancze zapedy i zostalam tam gdzie bylam.
Trzeba myslec racjonalnie i przyszlosciowo.

W drodze z subway'a do domu podrywal mnie jakis czarny chlopiec z okolicy [bylo ciemno].

Meczy mnie juz to wszystko. |Nie, ja nie narzekam w tej chwili na to co robie, kim jestem, czy tez kim nie jestem.|
Czuje sie mentalnie zmeczona i nie potrafie sobie z tym jeszcze tak do konca poradzic. Staram sie jak moge, zaciskam zeby i prawie dla kazdego mam TEN promienny usmiech. Kwestia czasu jest to kiedy sie rozsypie i jakas niewinna osoba zostanie przezemnie zwyzywana, badz tez bedzie czula sie w obowiazku pocieszyc mnie, zupelnie nie wiedzac jak zareagowac na moj nagly publiczny rozpad na tysiace kawaleczkow, ktorych sama nie bede w stanie pozbierac. Tradycyjnie juz, jak sama tego nie zrobie to nikt tego za mnie nie zrobi ani tez nikt mi nie pomoze.
Tak naprawde to w zyciu mozemy liczyc tylko na samych siebie. Nieliczni szczesliwcy co moga powiedziec, ze jest ten drugi ktos, na kogo zawsze moga liczyc. Wiem, wiem przeciez mam rodzine.. nawet jesli nie rodzine, to jest zawsze mama, ktora jak sie okazalo i ciagle okazuje, jest zawsze neutralna i tak naprawde bezstronna. Nawet gdy wydaje mi sie ze tak nie jest. Czasami czuje sie przez to pokrzywdzona, bo wydaje mi sie ze ona jako moja mama powinna byc po mojej stronie. Zapominam wtedy ze nie jestem jedynaczka, a ona swoja milosc dzieli po rowno na troje. Bez wzgledu na wszystko potrafi zrozumiec kazda ze stron. Przerazam sama siebie w takich sytuacjach i wydaje mi sie ze w przyszlosci nie powinnam miec dzieci bo chyba nie bede w stanie na taka bezstronnosc i nigdy sie nie naucze kochac w taki sposob jak ona kocha nas. A wracajac do tego, ze mam wlasnie mame... nie moge, nie chce wszystkiego na nia tak zrzucac, wystarczy jej problemow. Naprawde, kto jak kto ale ona ma na glowie problemy wszystkich znajomych i calej rodziny. Stara sie kazdemu pomoc, wszystkich pocieszyc, wspierac... Przynajmniej raz nie chce byc kolejna osoba ktora szuka pomocy u niej. Chce byc dla niej tym czym ona jest dla mnie teraz, tym czym zawsze dla mnie byla. Wiem ze to dziwne i niemozliwe... ale mimo wszystko chce chociaz raz byc ta osoba o ktorej ona pomysli najpierw gdy bedzie miala jakis problem, najmniejszy nawet. Ona ciagle kazdemu we wszystkim pomaga, a co z nia? Ona tez potrzebuje pomocy, nawet gdy mowi ze tak nie jest. Bo ona zawsze mowi ze jest kul i jej nic nie potrzeba. Takie sa wszystkie mamy chyba? Moja taka jest.

Dzis nakreca mnie pan Calvin Richardson 2:35PM.
Bardzo sex'owny pan Calvin Richardson.

I got to move, but I want to stay
Gotta find me somebody
Who won't give me love
And then take it away


~GEP~
| 4.21.2004 :: 02:03 | Spoken (6) | Seen
No letting go(?) | Bounce along.

Wiosna nareszcie przyszla do NY. Cieplo i przyjemnie. Jakos nienaturalnie... Ale to chyba tylko uczucie przejsciowe. Mam taka nadzieje, mam takie przeczucie.
Mam ochote wylaczyc sie z tego szalenstwa, zatrzymac sie choc na chwile i dac odpoczac zmeczonym myslom. Juz i tak wydaje mi sie ze patrze na to wszystko, czuje ze wszystko dzieje sie obok mnie i ja nie mam na nic wplywu, nie jestem w stanie niczym kierowac.
Wszystko wydaje sie isc po mojej mysli i jednoczesnie wali mi sie na glowe i nie jestem w stanie tego zatrzymac.

Moje zycie jest obecnie pasmem pelnym niespodzianek, nieszczesc i absurdow.

Nie?

Tak?


Czuje ze wszystko robie na sile, pomijam juz wymuszone i falszywe usmiechy. A gdy cos robie na sile to robie to nie do konca.

Haiti pozostaje nietkniete, a na imigrantow spogladam jeszcze bardziej nieprzychylnym okiem. I ja mam sie przygotowywac do sesji???

Przepraszam Was... ja jeszcze nie jestem tak do konca gotowa.

~GEP~
| 4.22.2004 :: 04:54 | Spoken (17) | Seen
Goddamn fool

Bo w domu pelnym ludzi czuje ze jestem sama...

Dziekuje

~GEP~
| 4.23.2004 :: 06:16 | Spoken (16) | Seen
Yeah! Yeah!

Mysl o dniu jutrzejszym, a nawet juz dzisiejszym, pobudza mnie i dlatego wlasnie nie moge spac...

Radosc mnie rozpiera!!!!!!!! Normalnie jestem taka naladowana pozytywna energia, ze chce zeby wszystko dzialo sie szybciej. Chce TERAZ juz isc do pracy, nastepnie wyjsc, zalatwic milion spraw do zalatwienia, a nastepnie chce juz Saturday!!! Chce juz siedziec w tym autobusie.... nie, chce sie juz z Hera spotkac.. chce juz tam isc z wypiekami na twarzy, wiatrem we wlosach i niecierpliwym blyskiem w moich, czasami bardziej a czasami mniej, zielonych oczach.

Trzymajcie kciuki bo GEP bedzie
v-o-l-o-n-t-a-r-i-u-s-z-e-m
Az chce mi sie krzyczec Usher'owe yeah! yeah!

[Sponsoring: nadal, ciagle, wciaz, nieustannie Calvin Richardson]

[Czy naprawde wszystko jest na sprzedaz??]

~GEP~
| 4.24.2004 :: 00:40 | Spoken (12) | Seen
No holding back

Na poczatek mam dla was krotki filmik wart obejrzenia "Dear..." Jak to mi kolezanka napisala: "worth the wait to load, make sure ur speakers are on." ;>

Wiesc niesie, ze czeka mnie bezrobocie. Jakos tak zbyt specjalnie sie tym nie przejmuje bo od jakiegos juz czasu nie chce mi sie. A poza tym do Polszy sie wybieram ostatniego dnia maja wiec tak czy siak przerwa nieunikniona. Kto wie, moze jak nie bede pracowac to sie COS poucze przed FINAL's?? Zycie jest pelne niespodzianek.

[Communication... uh huh. Sama sie temu dziwie... nie wiem o co chodzi?? Why the sudden change?]

A jesli chodzi o to bycie wolontariuszem... Beda zawody plywackie dla dzieciakow w wieku od 6-16lat. No i potrzebuja ludzi ktorzyby sie tymi dzieciakami 'zajeli.' Naturalnie nie robie tego bezinteresownie. Bo ja jestem bardzo interesowna i zanim cos zrobie to obliczam straty i co moge z tego miec... No moze nie we wszystkim taka jestem ale... Trafila sie okazja na extra credit z PED no i wraz z Hera doszlysmy do wniosku ze czas nam pasuje no i tym sposobem zdecydowalysmy sie, ze pomozemy w opiece nad banda rozwydrzonych 6latkow, z upper east side... Zobaczymy co nam z tego wyjdzie juz jutro. Modlcie sie do wszystkich Swietych [Antoni tez moze byc :p] abym nie wpadla do basenu, abym nie zabila jakiegos niewinnego 6-cio latka, oraz abym wrocila do domu cala i zdrowa. amen

No a teraz wlaczac FILMIK i ogladac!

Dzisiejszy dzien sponsoruje literka W which stands for Wayne Wonder

~GEP~
| 4.25.2004 :: 23:33 | Spoken (21) | Seen
Listen..

Swiata nie zbawie. Nie mam takiego zamiaru, nigdy tez nie mialam, ani nigdy nie bede miec.
Wszystkich nie pociesze. Nie mam takiego zamiaru, nigdy nie mialam i nigdy miec nie bede. No!

Szescio- i siedmio-latki okazaly sie byc fantastyczne i asolutnie niesamowite. Na wspomnienie tych malutkich dloni kurczowo trzymajacych sie mnie az mi sie cieplo robi tam w srodku.

Plan na weekend byl jak zwykle przygotowany. Jak zwykle wygorowany. Wale to. Mam te cudowna wlasciwosc ze jestem mistrzem "last minute assignments" wiec przejmuje sie tym wszystkim naprawde prawie ze wcale.

Tak zagladam tu i tam i widze ze inglisz i inglisz... Nauczyliscie sie agielskiego i myslicie ze jestescie tacy fancy i special. Gowno prawda bo angielski jest drugim najczesciej uzywanym jezykiem na swiecie. I to co czyni was special to to zesta Poloki som. Zaslepienie i oczarowanie spowodowane mitami, plotami, wymyslami, pogloskami itp. przeslania wam szerszy obraz. Mowi sie trudno.
Dla przebudzenia polecam wziasc przy najblizszej okazji 'eye-opening' class: ETH 125 z Prof. Jama Adams.


Pees:
A tak wogole to mieszkam sobie w NYC, chodze sobie do JJC, nalogowo chodze do Starbucks, kocham GAP, street fairs, spacery po Central Parku i mam wszystko serdecznie w dupie.
No i jestem tez extra, extra cool, extra smooth, extra cute.

Thank you very much.

"You don't like it then DON'T listen."

~GEP~
| 4.27.2004 :: 23:03 | Spoken (19) | Seen
Tiny, Tangy, Crunchy

Jem te obrzydliwie smaczne, artificially flavored NERDS from Wonka i mam juz palce zielone od nich a i jezyk pewnie koloru podobnego, nie wiem niestety tego na pewno bo nie chce mi sie za lusterkiem teraz chodzic.

Wczoraj zrobilam se dzien wolny i spedzilam na Village... ehhh z racji ze deszcz padal, a momentami nawet LALO, usadowilam sie w Starbucks na Astor Place i czytajac jakies romansidlo siedzialam popijajac Soy Carmel Macchiato. Wczorajszego dnia zmobilizowalam sie do tego stopnia, ze zrobilam wszelkie odkladane od tygodni prace, z wyjatkiem jednej... ale to juz SZCZEGOL. Zaopatrzylam sie w policzalna ilosc nowych ubran i z miejsca poczulam sie sexy, kul, smooth, i jak tam jeszcze moglam sie poczuc to tak tez sie poczulam. Telefonow nie odbieralam i czulam sie z tym bardzo, ale to bardzo dobrze.

Pogoda jest taka, ze az chce sie zyc i skakac z radosci pod sam sufit. (Niestety niski wzrost, ociezalosc i wrodzone lenistwo nie pozwalaja mi na to.)

[Zostalam wlasnie oswiecona przez Picie i poznalam kolor mojego jezyka - tak jak podejrzewalam: neonowo-ZIELONY]

Ale, ale... dzis znow bylam na Village! [Ciagnie mnie tam, wiec w gruncie rzeczy jestem minimum raz w tygodniu] Pilam dzis najlepszego mango-strawberry smoothie w calym moim dotychczasowym zyciu! Normalnie jadac sobie W do Times Square, z glupawym usmiechem na twarzy, w moich new extra, trendy, sexy i kul clothes, wciagajac przez rurke niebezpieczne ilosci mojego smoothie do ust myslalam sobie: "Jestem w niebie..."

Sluchajac sobie "J to tha Lo [The Remix'es]" podazalam na SOC101 z Kramer'em i zastanawialam sie 'zdaze czy nie?'. Do sali wpadlam z 5minutowym spoznieniem no i naturalnie moje miejsce w ostatnim rzedzie bylo ZAJETE. Chcac nie chcac, usiadlam w pierwszym rzedzie. Kramer oddal Test#2, do ktorego tradycyjnie juz bylam przygotowana ale nie do konca - jak to u mnie bywa, jeden rozdzial w placy bylam :/ No i co sie okazuje? 95, A+, Excellent... no fak jak ja to robie? Sama sobie sie nie moge nadziwic... Cos w tym musi byc... Nie wiem, moze socjologia to moje powolanie?

Dalej opycham sie tymi obrzydliwie sztucznymi i zarazem smacznymi NERDS'ami no i juz mi troche sie gorzej od nich robi...

No i to by bylo na tyle... a odnosnie matur, maturzystow i calego tego szalenstwa z tym zwiazanego.. Ja matury nie pisalam, pisac nie bede na wieki wiekow, AMEN.

Ot, mam se 19lat, jestem extra, extra cool, extra smooth, extra cute, opycham sie NERDS'ami zakupionymi specjalnie dla mnie przez Picie [naturalnie musialam mu dac $, no i nie obylo sie bez lapowki... ehh korupcja jest byla i bedzie wszedzie], w okularach w stylu com'y, sluchajac nieznanych i zapomnianych przez swiat Spooks.
Lece ogladac "Real Women Have Curves" i modlcie sie o natchnienie dla mojej osoby, cobym napisala jakis sensowny term paper na temat "Real..." Taki coby Adams'a zadowoli, aha.

~GEP~
| 4.29.2004 :: 01:53 | Spoken (12) | Seen
Give me my space to live, space to breathe...

Ogolnie nadal lajt sobie mam.

Zostalam wrobiona w jakies Fashion Show... nie wiem czy sie zdecyduje. Chociaz moze i bedzie to ciekawe i pewnie jedyna szansa zeby wskoczyc w jakies muslim clothes. To na International Festival ktory ma sie odbyc za jakis tydzien u nas na uczelni. Co bedzie to bedzie.

A wracajac do moich obowiazkow to musze jedynie napisac 3 term paper's. Naturalnie nie mam pojecia co napisze w zadnym z nich :D

Generalnie niczym sie nie przejmuje, chodze troche zakrecona [normalne u mnie], i staram sie to zakrecenie ukryc.

Ide wypelniac moja aplikacje o financial aid. Ktos w koncu musi za moje studia zaplacic... i bedzie to kochany govt. of the U.S.
yeah, baby! yeah!

slucham: Days Like This (Darkchild Remix) - Kenny Lattimore feat. Rodney Jerkins

~GEP~
| 4.29.2004 :: 17:50 | Spoken (20) | Seen
I'm feelin' so good, been takin' care of myself like I should...

OK chce byc jasna jak slonce w tym momencie. Pisze o lajtach i takich tam radosnych stronach mojego niemozliwie wspanialego zycia w NYC, w zwiazku z all them complaints that I've read, about ppl complainin' about their 'pathetic' lives etc.
Pomyslalam sobie, ze ok skoro Robaczki chca slyszec o wszystkim goodie, goodie.. no to prosze bardzo.

Mam se lajt, jest super, nie mam problemow, a jak juz to sa one nic nie znaczace i wogole ICH nie ma...
Mamy se tu taka super virtual community, kazdy ma se swoje zycie i swoje mniejsze lub wieksze problemy, kazdy szuka zrozumienia, badz tez jakiejs namiastki. Dlatego tez nie pisze o moich problemach tak jak je widze, tylko probuje je naginac nieznacznie i w sumie nie wygladaja AZ tak zle jak mi sie wydawalo na poczatku. Jest dobrze, bo jak ma byc? mam plakac i wogole sie zalamac? Nie, nie mam czasu na to, tyle.

Czytalam wczoraj notke u no-surprises i zostawilam komentarz i wogole, ale chce sobie to tu u siebie jeszcze napisac, cobym se nie zapomniala, i kiedys w przyplywie niezrozumialej potrzeby, penetrujac moje wlasne archiwum, przeczytala sobie to over and over again. No.
A mianowicie coz tam wyczytalam @ no-surprises? Ze ja tak naprawde nie tesknie za NIM, tylko po prostu za kims, za tym wszystkim co robilam z NIM, a chcialabym nadal robic, tylko ze nie z NIM, a po prostu z przedstawicielem plci przeciwnej, tego cholernego gatunku ktorego za cholere pojac nie moge. A ich rozumowanie jest dla mnie jak kostka rubika, ktorej nigdy mi sie nie udalo ulozyc w calosci, bo zawsze czegos brakowalo... zawsze cos bylo nie tak. Czegos nie moglam pojac i szlag mnie trafial, i choc chcialam sie juz poddac to probowalam znowu. Tylko ze wtedy kostka postanowila wypiac sie do mnie i zginela. Ot, mozna powiedziec opuscila mnie i wracac nie miala ani nie ma zamiaru. Szlag by to trafil i bozia wie co jeszcze.

Ale wiecie co, jestem w stanie zobojetnienia obecnie. Niby czegos mi brakuje, niby czegos szukam, ale tak naprawde to nie do konca.. I wali mnie to, i nie chce mi sie [chyba].

Cos... cos jeszcze bym chciala dodac, ale nie wiem do konca co.. jak bede wiedziec, to zamieszcze tu ANEX w stylu yaro i bedzie. A jak!

ANEX do notki mej #100 [11:40pm (GMT -05:00) eastern time (US&canada)]
ekhem! tak wiec sluchalam se wlasnie Into You Tamia feat. Fabolous i chcialam zauwazyc iz, Fabolous jest brzydki jak nie powiem co [zebow to on nie ma nawet w 1/2 tak prostych jak ja, oj nie, nie, nie...] jest wrecz odstreczajacy, ale o ile na niego nie patrze to jest spox bo lubie ten jego spokojny glos... glos ma oj ma...
Tak tez sobie pomyslalam, ze z okazji ze to juz setna notka u mnie to moze cos powinnam zrobic?? Tylko nie bardzo wiem co... no nic wracam do moich prac. Tak zaskocze was wszystkich w tej chwili i powiem wam, ze zabralam sie za nauke nieco z deka, i jak dobrze pojdzie to w ten weekend zalatwie wszystko co powinnam i bede tylko musiala przeczytac jakies 3/4 rozdzialy z tej nieszczesnej ksiazki do socjologii i to chyba wszystko na finals...

Ojj cos poczulam, ze pochwalilam sie przedwczesnie i szlag trafi to co przed chwila tu napisalam i w poniedzialek bede szla na zajecia rownie nieprzygotowana jak kazdego innego dnia :/

slucham:
Tamia feat. Fabolous - Into You
Baby Bash - Suga, Suga
Mario Winans feat. P.Diddy - I Don't Wanna Know
Robbie Williams - Angels
Brandy feat. Big Pun & Fat Joe - Sittin' On Top of the World
Kenny Lattimore feat. Rodney Jerkins - Days Like This

Polknawszy 3tabletki bialo-niebieskie/niebiesko-biale wylaczam to w cholere i spac ide juz. No co?! mojej osobie jak najbardziej wolno.
po pierwsze - primo - poniewaz jakby ktos nie zauwazyl I'm sitting on top of the world
po drugie - primo - poniewaz jestem, jak wszyscy juz chyba wiedza, extra, extra smooth, extra cool, extra cute ;>

~GEP~

community*extras