she had some trouble with herself...

W tym tygodniu zafazowalam sie na maroon5, natalie i craig'a; tak permanentnie. I kolejny tydzien uciekl nie-wiadomo-kiedy, bo dla mnie tygodnie zaczynaja sie w poniedzialki a koncza w czwartki. Dni dzielace czwartki od poniedzialkow sa nieralne, totalna abstrakcja. Kolejny raz z 3dni pracy pomalu robi sie 4 a moze i 5? [I got my unpaid credit card bill in the back of my mind, so it's all good].
Jeszcze sie do konca nie wciagnelam w rytm uczelni, zwlaszcza ten 4 dniowy rytm. Ktory moze byl malym wyglupem z mojej strony, ale jak sie chce miec hjs250 z huse a soc301 z kramer'em to nie mozna w zaden inny sposob tego zrobic.
Wczoraj przeczytalam notke na pewnym ownlog'u, ktora dala mi do myslenia. Moze nie tyle dala do myslenia co potwierdzila moje przekonania(?) na temat polski i wyjazdow za granice. Bo w moim przypadku prawie nie tesknilam za pl, bo generalnie od zawsze czuje sie tutaj jak w domu, a po ostatnich 4latach to juz w ogole. A gdy tam jestem glupie 3 i pol tygodnia to juz trzeciego dnia wykreca mnie z tesknoty. A czesto dowiaduje sie ze ludzie wyjezdzajacy z pl tesknia za domem etc., a po powrocie zaczyna sie tesknota za tym co bylo... takie bledne kolo powiedzmy. W moim przypadku waznym czynnikiem na pewno jest fakt ze od 12lat jestem w jakis sposob zwiazana z tym miejscem, a wiadomo ze bedac dzieckiem latwiej jest sie do czegos przyzwyczaic - ze mamy nie ma w domu srednio 11miesiecy w roku; ze trzeba sie zajac samym soba bo jak nie to nikt inny tego za ciebie nie zrobi, itd... Ale przedewszystkim trzeba sobie uswiadomic, ze nie mozna miec wszystkiego; trzeba podjac decyzje, bo mozemy byc szczesliwi, wierze ze kazdy ma swoje miejsce na ziemi, trzeba tylko dac sobie szanse je znalezc. Ja juz znalazlam.

//everlast - this kind of lonely :: white trash beautiful





Shout-out box
19.09.2005 :: 20:55 :: 69.203.65.36

*greeneyedpea*

van - znajdziesz, znajdziesz.
ashtray - no wlasnie to tez jest dylemat... co chce sie w zyciu robic, tak naprawde.
miska - po studiach to raczej nie bedzie miala zbyt wiele do powiedzenia.
sweet - na tyle na ile cie 'znam' to wierze ze bedziesz sie czula jak u siebie w domu :D
SA - no ba, to chyba wlasnie do tego podazamy w zyciu?

17.09.2005 :: 23:29 :: 83.26.97.120

*SA*

fajnie, ze znalazlas swoje miejsce. Ja wierze, ze dazac do spelnienia mojego marzenia na koncu drogi w koncu znajde swoje wlasne..
17.09.2005 :: 20:50 :: 80.51.246.102

*vanessa*

~ sweethoneybee: gdzie wyjezdzasz? ;-)
17.09.2005 :: 00:24 :: 81.168.132.207

*sweethoneybee*

tak... masz racje... błędne koło... ale każdy chce sie w koncu osiedlić na 'stałe'.. każdy chce wiedzieć, ze dom to znaczy dom...
Ja jade i mam nadzieje, ze będę sie dobrze tam czuła i nie będe myslec non stop o polsce... bo ogromn± patriotk± to ja nie jestem...
mua:*

16.09.2005 :: 23:56 :: 69.86.79.24

*mi¶ka*

a mnie matka chce z tego miejsca wyciagnac po studiach :((
16.09.2005 :: 23:29 :: 82.44.176.197

*ashtray*

a tak w ogole to trzeba sobie odpowiedziec na jedno zajebiscie ale to zajebiscie wazne pytanie: co chce w zyciu robic
i zaczac to robic:]
nie mow ze to w mojej notce wyczytalas:D
16.09.2005 :: 21:26 :: 80.51.246.102

*vanessa*

a ja wci±z szukam :) i wierze ze znajde :D
my place :: community :: my vision