|
6.01.2006 :: 05:56 |
Spoken (7) |
Seen
A part of me has no clue.
W piatek jestem umowiona na drinka/i(?) Mam zamiar zalatwic to raz dwa i podazyc prawdopodobnie na downtown w celu wlasciwego imprezowania. Przykro mi bardzo, ale jesli chcesz mnie zabrac do Olive Garden to
you've gotta be kidding me dude, i tak masz szczescie ze nie rozesmialam ci sie w twarz i z miejsca nie odmowilam. No naprawde, zenada.
Poniedzialek byl kinowy i piwowy. We wtorek dla poprawy nastroju zakupilam buty na nienormalnie wysokim obcasie - podejrzanie wygodne. W miedzy czasie wysylamy sobie nic nie znaczace sms-y, a ja tylko czekam kiedy... Cindy slucha mnie i kreci glowa z niedowierzaniem i przypomina ze
they will never say it. just in case you decide to give it up... LOL. A ja wmawiam sobie ze chce tylko moje kolczyki z powrotem [long story].
Jednak zrezygnuje z summer school, bo szykuje mi sie pierwsza zmiana w pracy = dobre napiwki i w miare normalni klienci [niesamowite!]
Rachunek za credit card nadal nie zaplacony. Nie dobrze.
//chingy ft. tyrese - pullin' me back
|
6.07.2006 :: 06:45 |
Spoken (5) |
Seen
life is a rollercaster - and we've been ridin' it pretty hard these days...
Ostatnich pare tygodni jakby wyciagnietych z Sex and the City. Nie zeby mi to przeszkadzalo. Odkladajac caly ten burdel na bok, to chce wiecej i wiecej. No bo naprawde jakie jest prawdopodobienstwo ze w tym samym tygodniu ja i Cindy obie zostalysmy 'zaproszone' zeby wyjsc na kolacje. Ja do Olive Garden a ona do Red Lobster - no naprawde. Jedyna roznica to taka ze ja w szoku zaniemowilam, a Cindy rozesmiala mu sie w twarz. A pozniej okazuje sie ze ten koles jest zonaty -
she's a pain in the ass and a bitch too - no naprawde przejmujace.
Tak w skrocie to Czwartek w Pussycat'cie, vodka cranberry, jakis dominican guy, make-out sessions - no strings attached. Nastepnego dnia dzwoni?! Amanda wkurwiona
Because I don't get hit on...
Piatek spokojna kolacja i rozmowy o modern psyche oraz zakladach zamknietych. I wiadomosc ze moje kolczyki
are nowhere to be found!
Sobota najpierw lunch z mama, Picia i Renia. Panie nieco spojone winem pokazuje swoje prawdziwe kolory. Wieczorem najpierw kiepski poczatek na watered down vodka cranberry @ Lava Gina. Nastepnie przenosimy sie do Pussycat'a gdzie nasz status dostal upgrade do VIP
we don't wait on the line, and walk around the metal detectors kind of shit.. Spotykamy J&A
with some ugly ass bitches. Ja udaje ze nic nie widze,
they try to make a move - but we don't play like that gentlemen, na-aah. Na sam koniec wyglada na to ze chyba tracimy nasz VIP status, a przynajmniej Cindy - Sean stwierdza
she's actin' like a baby, and I don't like babies.
Niedziela spokojna w pracy - wtedy tez stwierdzamy z Cindy ze minione tygodnie to nasze male wlasne Sex and the City. Wtedy tez dowiaduje sie o
bitchy wife co tylko dodaje dramatyzmu calej sytuacji.
Poniedzialek w pracy a nastepnie domu.
Wtorek klinika z mama i czekamy na wyniki. Nie chcemy zeby dzwonili. Bardzo nie chcemy. A wieczor w kinie na przesmiesznym i zaskakujacym filmie
the break up.
Jutro wolne i pewnie szukanie prezentu dla brata Cindy juz od wczesnych godzin przedpoludniowych.
A na czwartek mamy juz ustalonego Pussycata - skoro juz od kilku tygodni tak jest, to rownie dobrze mozemy zrobic z tego nowa tradycje, czyz nie?
A tak z innych wiesci to jestem w dolku finansowym, o.
//red hot chili peppers - c'mon girl :: stadium arcadium
|
6.20.2006 :: 07:58 |
Spoken (4) |
Seen
tried everything but suicide...
Dzieja sie rzeczy tak dziwne i niemozliwe ze az watpie w to czy to wszystko ma sens. Dni w kalendarzu uciekaja jeden za drugim i za miesiac do domu bede jechac. Teskno mi, tak naprawde. Czytam Tolstoja w drodze do i z pracy gdzie pije niemozliwie duze ilosci espresso. Histerycznie wrecz przekrzykuje sie z mama - bo to moje zycie i moje bledy. I po cichu licze na to ze w te wakacje cos sie w koncu zmieni, cos sie wydarzy. I ciagle sie samej sobie dziwie ze mi serce nie krwawi po tym co sie wydarzylo w sobote [zadne sprawy sercowe]. Doszlam do wniosku ze sama jestem sobie winna, a teraz ponosze konsekwencje swoich czynow. Przynajmniej nic mi sie nie stalo, wszystko inne da sie zastapic.
A poki co ciesze sie tym co mam i jaram sie nowa muzyka.
//gnarls barkley :: st. elsewhere
//xavier naidoo :: telegramm für x
|
6.27.2006 :: 06:49 |
Spoken (4) |
Seen
a broken record running low on luck...
Everyone has so much to say
They talk, talk, talk their lives away
Don't even hesitate
Walkin' on down to the burial ground
It's a very old dance with a merry old sound
Looks like it's on today
Ciag dalszy dziwnych zdarzen. To sie chyba nigdy nie skonczy.
Ogolnie pozytywnie, nie liczac paru nieziemskich zgrzytow.
Polska za niecaly miesiac; wolne weekendy.
Mam coraz mniej do powiedzenia.
Czekam na mojego Sergio i sie doczekac go nie moge...
//red hot chili peppers - slow cheetah :: stadium arcadium
|
6.28.2006 :: 17:20 |
Spoken (6) |
Seen
Sergio...
W zwiazku z ogolnym zainteresowaniem moim Sergio opowiem wam dzieci moja przygode z tajemniczym Sergio. Pierwszy raz spotkalam Sergio kilka miesiecy teemu w Starbucks'ie, pamietam ze byla to sobota i czekalam na moje latte; w zwiazku z tym ze bylam juz spozniona na moje sobotnie zajecia, nie mialam okazji oddac mu odpowiedniej ilosci uwagi na jaka zdecydowanie Sergio zasluguje. Po tym zdarzeniu nie myslalam o nim zbyt duzo, ot byl tam w Starbucks - i co z tego, kto nie byl w Starbucks? Spotykalam go pozniej wiele razy, zwykle w tym wlasnie Starbucks'ie, w soboty w drodze na uczelnie. Po pewnym czasie zniknal i troche mi go brakowalo. W zwiazku z Mistrzostwami Swiata w pilce noznej mialam okazje na ponowne i tym razem czestsze spotkania z Sergio. W koncu w miniony poniedzialek postanowilam zaprosic go do mnie do domu. Sergio zjawil sie we wtorek wieczorem, sama osobiscie go odebralam z rak mojego doorman'a Sean'a. Sergio kosztowal mnie $11.88 [no s&h bo jestem amazon prime member, ha!]. Obecnie Sergio jest bezpiecznie ulokowany w moim komputerze. Tak tak moi drodzy, to byl milosc od pierwszego wejrzenia, tylko musialam jej pozwolic dojrzec zanim zrobil sie z tego powazny zwiazek na cale zycie. Eh zeby tak ze wszystkim bylo...
//sergio mendes ft. black eyed peas- mas que nada :: timeless