|
7.03.2004 :: 07:17 |
Spoken (14) |
Seen
129 My Afrodisiac...
Ciezko bylo mi sie zebrac z pisaniem tu. Wakacje byly i minely. Niby to jeszcze nie koniec, a jednak. Sama nie wiem czego spodziewalam sie po tych wakacjach? Balagan nadal jest, kto wie czy nie wiekszy niz byl. Ale tak jak to bywa pomalu zapomne, zatrze sie to wszystko w pamieci i nie wroci przez jakis czas. Jakos odwroce swoja uwage od tego swiata, innego. Poki wspomnienia sa swieze i przyjemne staram sie cieszyc tym co bylo i nie myslec o tym co bedzie.
W Polsce bylo... dobrze? inaczej? dziwnie? nijak? Sama nie wiem jak bylo. Jednego dnia mialam ochote wyjechac tak jak stalam, a innego dnia znowu zmiana nastroju i chcialam przedluzac pobyt. Badz tu madrym gdy sam nie wiesz czego chcesz.
Przypomniala mi sie rzecz pewna. Zaniepokoila mnie. Co jak co ale w sny nigdy nie wierzylam. Ale jak przysnilo mi sie pierwszej nocy po powrocie, ze bylam w stanie blogoslawionym i dzieciatko mi sie narodzilo i musialam sie ta mala niezamykajaca sie bestyjka opiekowac to sie lekko przeleklam i chce wiedziec co swiat zabobonow i przesadow mowi gdy przysnia sie takie jazdy? Jesli ktos wie to niech da znac w komentarzach bo moi rodziciele twierdza ze nie wiedza co to moze znaczyc - ale im nie wierze!
Dwa mile akcenty po powrocie:
nareszcie jest mi cieplo i nie musze zakladac kurtki; zostalam poblogoslawiona idac sobie ulica --> buehehe no i to by bylo na tyle. Wrocilam, no!
~GEP~
|
7.06.2004 :: 23:11 |
Spoken (14) |
Seen
130 Where I wanna be...
Naiwnie(?) myslalam, ze po powrocie znow obsiade kompa i w zaden sposob nikt ani nic nie oderwie mnie od netu. A teraz prawde powiedziawszy to nie chce mi sie go nawet wlaczac. Musze sobie poukladac pare spraw... Co dalej to zobacze.
Should anybody ask for me
Tell 'em I'll be right back
In a real short time,
It's just that I lost my mind
Gotta find it.
~GEP~
|
7.11.2004 :: 05:20 |
Spoken (18) |
Seen
131 Tryin' to be civilized
Czas leci mi w miare szybko. Pare komplikacji. Relaks na calego. Wydawanie $$ na prawo i lewo. 'Splurge-urge' mi sie wlaczyl i jeszcze chwile mi chyba potowarzyszy...
A tak generalnie obijam sie kazdego dnia, wydaje ciezko zarobione pieniadze [moja krwawica!] i we wtorek mam byc w tym jebanym sadzie jurorem - bleeeeeee. Co bedzie to bedzie. Net mnie w zaden sposob ani pod zadnym wzgledem nie kreci ani nie neci. Podazam spac bo padam na pysk i jutro rano nie wstane.
Sciskam wszystkie robaczki male i duze :*
~GEP~
|
7.15.2004 :: 00:48 |
Spoken (12) |
Seen
132 Jury duty
Jestem sobie lawnikiem. Normalnie po dwoch dniach zastoju i nic nie robienia nareszcie cos sie zaczelo dziac. Jutro o 9:45am rozpocznie sie wlasciwa selekcja 12 lawnikow. Jesli zostane wybrana w nastepny piatek wszystko sie skonczy. Jesli nie to nie wiem ile to wszystko jeszcze potrwa. Pol biedy ze mi za to zaplaca. Pogoda w NY raczej mi nie odpowiada. Deszcz i duszno kazdego dnia, a dzieje sie tak juz od poniedzialku. Bleeee. No ale koniec z narzekaniem [na dzis]. Uciekam.
~GEP~
|
7.18.2004 :: 18:05 |
Spoken (9) |
Seen
133 I, Robot
Will Smith wymiata.
Wszystko inne bez zmian. Jest dobrze.
Enjoy the summer while it's here!
~GEP~
|
7.20.2004 :: 20:42 |
Spoken (12) |
Seen
134 Breathe-in, breathe-out...
Mam grzywke. Przeprowadzka coraz bardziej dosiegalna. Goraco.
Innymi slowy:
it's all good! Buziaki :*
~GEP~
|
7.22.2004 :: 00:52 |
Spoken (14) |
Seen
135 Not Like This
Grzywka opada na oczy i okazjonalnie przeszkadza, ale generalnie jestem zadowolona z jej obecnosci. Tak w ogole to postanowilam ze chce miec dlugie wlosy, jakos tak za ramiona.
Tylko po cos ty idiotko je obcinala, he?!!
Przeprowadzka, przeprowadzka. Zapowiada sie na to ze bede dzielila pokoj z Picia. W sumie nawet i dobrze. Predzej sie zgodzi na wszelkiego rodzaju pomysly w zwiazku z rozmieszczeniem mebli w pokoju. Ostatecznie jak bedzie podskakiwal to zamkne go w duzej szafie, ewentualnie wepchne tam jego lozko. Poki co nie ma go, albowiem bytuje on w Polsce. W sumie to nawet czasami przejawiam jakies ludzkie uczucia i tesknie za nim. Jest to jednak chwilowe zachwianie mojego zwyklego podejscia do wszystkiego i wszystkich. Szybko przechodzi. Najwiekszym plusem mieszkania nowego jest kuchnia, ktora jest w pelni wyposazona. A gdy to mowie to mam na mysli: lodowke, kuchenke, mikrofalowke i zmywarke do naczyn.
Full wypas jak to zwyklam mowic. W naszym bloku bedzie tez fitness center [z ktorego przestepstwem byloby nie korzystac] jak juz pod nos mi podstawili to pasuje sie zapisac czyz nie? Okolo 1sierpnia juz powinnam zapodawac z Upper East Side :D
Wszystko inne postanowilam pozostawic tak jak jest/bylo. Nie chce mi sie grzebac w tym wszystkim. Nie wiem czy jest to powodowane moim lenistwem czy tez strachem. Jakkolwiek by nie bylo - odpuszczam to sobie, do nastepnego razu. O ile taki bedzie.
Jak o tym pomysle to tak naprawde nie ma to racji bytu. Inne plany, zupelnie inne zycie. Inna rzeczywistosc. Sama nie wiem. Im wiecej o tym mysle, to tym mniej wiem.
Poslucham przyjaciela i na chwile dam sobie spokoj z ownlog.com
~GEP~
|
7.25.2004 :: 19:57 |
Spoken (20) |
Seen
136 Empty
To takie dziwne uczucie z pogranicza smutku i niepewnosci. Silny wiatr rozwiewajacy moja grzywke, usmiech na ustach i te glupie wspomnienia. Dlaczego dzieje sie tak a nie inaczej? Jedna absurdalna mysl goni kolejna jeszcze bardziej absurdalna. Rozdraznienie i masa niedomowien. Nie tak mialo byc, nie tak.
I sama nie wiem, czy jesli chodzi o zwiazki to czy bylabym gotowa, czy chcialabym powtorzyc to wszystko jeszcze raz, zaczac od nowa. Aktorzy dramatu nie musza wcale byc ci sami. Bo tu nie chodzi o wiare w czlowieka, tylko o wiare w zwiazki.
Czarny kubek z resztka zimnej juz kawy. Obojetnosc i rozdraznienie. Napis na kubku wielokrotnie czytany, nie przepelnia mnie juz tym entuzjazmem co kiedys. Obsesyjnie wrecz mysle, wracam do roznych zdarzen mniej lub bardziej waznych. Tylko ktore z nich byly nie wazne? Chce ograrnac to wszystko i zdaje sobie sprawe z tego ze to co bylo, czy wydawalo mi sie wazne, rownie dobrze moze nic nie znaczyc. I to mnie przeraza, bo nadzieja matka glupich jest, a ja tak bardzo nie chce byc glupia. Tak bardzo chce byc madrzejsza o ten miniony juz rok. Na miare moich 19lat 7miesiecy i 11dni.
Dla poprawy nastroju slucham
diary of alicia keys na zmiane z
Beyonce oraz
save the last dance soundtrack.
Jeszcze sie nie przeprowadzilismy. I w gruncie rzeczy nie wiem czy mnie to nadal cieszy. Zamiast wziasc sie w garsc i podjac jakas decyzje to wszyscy z jakas rezerwa i niepewnoscia podchodza do tego pomyslu. Co gdzie postawic, jakie kupic lozka, ktory stol? kto gdzie bedzie spal? Ostrozne pytania, planowanie gdzie postawic ktorego mebla - juz tym rzygam. Zamiast zwinac manatki i miec to juz za soba to nie, 27 to za wczesnie, mebli nie ma, tego nie ma tamtego nie ma. A gdy jeszcze nie bylo pewnosci czy dostaniemy to mieszkanie, to latwo bylo mowic "ja sie moge przeprowadzac nawet i jutro, albo i w tej chwili." Nie wiem czy bardziej chce mi sie smiac czy plakac. W sumie to ani tak ani tak. Mam ochote wyjsc i juz nie wracac, do samej siebie, do tego zycia. Nie istniec juz. To nie sa mysli samobojcze ani nic takiego, bo za bardzo kocham siebie i moje smiesznie malo warte zycie. Zadaje sobie poraz kolejny te same pytanie
Tylko co to wszystko znaczy? Co? Odpowiedz musze znalezc sama, jak zwykle.
Good Day to you!
~GEP~
|
7.31.2004 :: 04:45 |
Spoken (14) |
Seen
137 Yeah! Yeah! Yeah!
Nadal
West Side ale jakos tak bez-stresowo. Zakupy, zakupy, zakupy... Ale jak sie powstrzymac jesli wszystko potrzebne? Nawet te dwie nowe pary sneakers'ow! Dzis mialam przyjemnosc posluchac
Usher'a na zywo. Kto nie byl dzis w Bryant Park miedzy 8:30 a 9:00am ten nie wie co stracil. Sa jakies zdjecia, ale jeszcze nie przeladowalam na kompa. Jak beda to wrzuce je na serwer i zaprezentuje. Poza
Usher'em to bylo jeszcze
SoHo i duzo, duzo
Starbucks. Dwie wypasione plastykowe branzoletki kupione na ulicy
$3.00 each poprawily humor, a bluza z
American Eagle ucieszyla nieziemsko bardzo. Zdjecia robione w subway'u, pink toe-nails, bangs and a pony-tail.
Ale, ale... dostalam oferte na $7.000, powiedzialam
I'll think about it ale juz teraz wiem, ze odmowie.
Po dzisiejszym dniu padam i jedyne co bede teraz w stanie zrobic to wziasc prysznic i polozyc sie spac. Jak wszystko dobrze pojdzie to do konca nastepnego tygodnia bede juz na stale bytowac na
East Side z czego sie niezmiernie ciesze. Keep my fingers crossed.
~GEP~