|
9.04.2005 :: 18:15 |
Spoken (8) |
Seen
satisfied
Cieplo, cieplo, cieplo. Bardzo cieplo, czyli September in NY. Moje zycie sklada sie z godzin spedzonych na uczelni, w pracy, oraz tych wszystkich chwil pomiedzy.
Nocne kino i film
Four Brothers wart tych $10.75.
Tak ogolnie to jest Labor Day weekend, uczelnia i praca dopiero we wtorek - no worries.
pe-es 8:51pm
A i Transporter2 tez polecam.
//madonna - la isla bonita :: the immaculate collection
|
9.07.2005 :: 06:14 |
Spoken (8) |
Seen
I'm not gonna worry about tomorrow...
Z mieszkania wychodze o 9rano i wracam po 9:30 wieczor. Ostatnio uczelnia i praca to jedyne miejsca w ktorych mozna mnie zastac. Wszystko rozkreca sie na dobre, masa czytania, pierwsze prace do napisania. Slomiany zapal jak zwykle, ale moze jakos to bedzie. Znow wjebalam sie w 6klas i full-time, no do poniedzialku jeszcze part-time, job. Filozofia, dwie socjologie, spanish intro, literatura - justice in western traditions, oraz literatura/film - steven spielberg.
Mam sklonnosci do samo destrukcji.
W sluchawkach nadal
counting down the days na okraglo. Zaskakujace jest w tym to, ze ze wszystkich 12 kawalkow jedynie dwa mi nie leza.
//natalie imbruglia - i won't be lost :: counting down the days
|
9.11.2005 :: 08:10 |
Spoken (7) |
Seen
I don't mind that
Z dwoch dni pracy zrobilo sie piec -
nie-wiadomo-kiedy. Cztery dni spedzone na uczelni i cos mi sie tydzien powieksza. A czsu nieustannie brak. Nowy zegarek ma zrobic ze mnie punktualna i uporzadkowana postac, co jest niemozliwe juz w dniu #2 gdy spozniam sie cale 15minut. W autobusach z usmiechem na twarzy przysluchuje sie rozmowom o tym jak to
bitches remember longer than niggas. W pracy glosno sluchamy 50cent'a i innych gangsta-rapper's. W subway'u sluchajac muzyki czytam ksiazki, nastepnie na zajeciach niczego nie pamietajac nie wiem o co chodzi - w tym miejscu porozmawiajmy o czytaniu ze zrozumieniem, co?
Dzis (nie)oficjalnie zrezygnowalam z picia i papierosow. Na jak dlugo zobaczymy. Z nadzieja w sercu czekam 12.14.05 albowiem bedzie to przelomowa data w moim zyciu (HAHAHA..)
A z moich postepow w nauce:
1) hiszpanski lezy i sie nie podnosi,
2) w sumie jak wszystko inne.
3) ogladalismy Jurassic Park na ostatnich zajeciach Lit331 - Steven Spielberg,
4) tym razem ubawil mnie, a nie jak gdy widzialam pierwszy raz przed laty - przestraszyl.
//kim wilde - can't get enough of your love :: love moves
|
9.16.2005 :: 16:38 |
Spoken (7) |
Seen
she had some trouble with herself...
W tym tygodniu zafazowalam sie na maroon5, natalie i craig'a; tak permanentnie. I kolejny tydzien uciekl nie-wiadomo-kiedy, bo dla mnie tygodnie zaczynaja sie w poniedzialki a koncza w czwartki. Dni dzielace czwartki od poniedzialkow sa nieralne, totalna abstrakcja. Kolejny raz z 3dni pracy pomalu robi sie 4 a moze i 5?
[I got my unpaid credit card bill in the back of my mind, so it's all good].
Jeszcze sie do konca nie wciagnelam w rytm uczelni, zwlaszcza
ten 4 dniowy rytm. Ktory moze byl malym wyglupem z mojej strony, ale jak sie chce miec hjs250 z huse a soc301 z kramer'em to nie mozna w zaden inny sposob tego zrobic.
Wczoraj przeczytalam notke na pewnym ownlog'u, ktora dala mi do myslenia. Moze nie tyle dala do myslenia co potwierdzila moje przekonania(?) na temat polski i wyjazdow za granice. Bo w moim przypadku prawie nie tesknilam za pl, bo generalnie od zawsze czuje sie tutaj jak w domu, a po ostatnich 4latach to juz w ogole. A gdy tam jestem glupie 3 i pol tygodnia to juz trzeciego dnia wykreca mnie z tesknoty. A czesto dowiaduje sie ze ludzie wyjezdzajacy z pl tesknia za domem etc., a po powrocie zaczyna sie tesknota za tym co bylo... takie bledne kolo powiedzmy. W moim przypadku waznym czynnikiem na pewno jest fakt ze od 12lat jestem w jakis sposob zwiazana z tym miejscem, a wiadomo ze bedac dzieckiem latwiej jest sie do czegos przyzwyczaic - ze mamy nie ma w domu srednio 11miesiecy w roku; ze trzeba sie zajac samym soba bo jak nie to nikt inny tego za ciebie nie zrobi, itd... Ale przedewszystkim trzeba sobie uswiadomic, ze nie mozna miec wszystkiego; trzeba podjac decyzje, bo mozemy byc szczesliwi, wierze ze kazdy ma swoje miejsce na ziemi, trzeba tylko dac sobie szanse je znalezc. Ja juz znalazlam.
//everlast - this kind of lonely :: white trash beautiful
|
9.19.2005 :: 22:01 |
Spoken (10) |
Seen
maybe we can talk about all my dreams? watch them all come apart at the scene...
W miniony weekend, w stalym skladzie udalismy sie do kina na
Lord of War [piatkowa noc] oraz
Green Street Hooligans [niedziela wieczor], ktore bedac inne od zwyklej kinowej papki zrobily na mnie spore wrazenie. Jedno z tych wydarzen kiedy zaraz po przezyciu chce sie o tym pisac.
A z innych aktualnosci to miedzy 1st & 2nd Ave kogos zabito i to by powiekszalo body count z minionego tygodnia do 2. Jakos mnie to specjalnie nie martwi, z tym poczekam do czasu gdy kogos w naszym budynku zabija - co jest malo prawdopodobne (niestety?).
Moje zycie towarzystkie balansuje pomiedzy szkola a praca, przy czym wychodze na zero.
[W tym miejscu powinnam bic sie w piers i dziekowac bogu za barwne postacie z ktorymi pracuje oraz mam zajecia.]
Mam za duzo do zrobienia i za malo czasu. Tez to czujesz?
//everlast - maybe :: white trash beautiful
|
9.24.2005 :: 07:10 |
Spoken (13) |
Seen
you sure have changed since yesterday.
Zaskakujace, jak jednego dnia jestesmy niewidzialni a innego wrecz 'obskakiwani' przez pewnych ludzi. W przeciagu jednej nocy wszystko moze sie zmienic(?) -
pierdolenie.
//213 - so fly :: the hard way
|
9.26.2005 :: 05:58 |
Spoken (12) |
Seen
we are nowhere and it's now
Dni sa coraz krotsze a wiatr wieje coraz mocniej. A ja czerpie z tego jakas irracjonalna radosc. Nie moge sie doczekac
zolto-czerwono-pomaranczowo-brazowych lisci w parkach szeleszczacych pod nogami, wystawiania twarzy do ostatnich cieplych promieni slonca, noszenia cieplych swetrow, zarumienionych policzkow od zimnego wiatru. Nie moge sie doczekac, bo wiem ze juz jest blisko. Bardzo blisko.
//morcheeba - otherwise :: charango
|
9.28.2005 :: 14:19 |
Spoken (12) |
Seen
you talk so much sense, when you're sleeping. when you're sleeping...
Znowu we snie zostalo mi uswiadomione/przypomniane jak kruche, i drogie dla mnie, jest zycie bliskich mi ludzi. Juz nigdy nie chce snic.
//natalie imbruglia - when you're sleeping :: counting down the days
|
9.30.2005 :: 05:29 |
Spoken (10) |
Seen
do you ever think in bubbles?
Jestem niewyspana, nienauczona, zmeczona.
Mama wraca juz zaraz, nie wiem kiedy dokladnie ale wiem ze niedlugo, i beda normalne obiady; tym razem postaram sie zeby bylo normalnie, rodzinnie. Brakuje mi tych wszystkich oczywistych rzeczy.
//missy elliot - teary eyed :: the cookbook